Archwium > Numer 373 (09/2004) > Sylwetka > Poród dla wieczności

Poród dla wieczności
Każdy, kto oddaje swe życie za brata swego, obojętnie, kim byłby przedtem, poprzez ten gest staje się święty, bo nie ma miłości większej... A największa miłość jest święta...

O ojcu Michale Czartoryskim pisałem przed laty. Był on dla mnie „bogatym młodzieńcem”, który w przeciwieństwie do bohatera Ewangelii, nie odszedł zasmucony. Sprzedał i rozdał cały swój majątek. Był człowiekiem, jak mówił Stefan Swieżawski, „zdawałoby się stworzonym dla świata”. Mógł mieć wszystko. Pochodził ze słynnego książęcego rodu. Wybrał jednak zakon, w którym oprócz wielu radości spotkało go też wiele upokorzeń.

Przez prawie wszystkie lata swego życia zakonnego pełnił funkcję magistra — wychowawcy nowicjuszy i studentów. Robił to z pasją i, jak sam pisał, z talentem. Nie wszystkim jednak odpowiadały jego metody. Dla jednych był za surowy, dla innych za nudny, bez odpowiedniego podejścia psychologicznego.

Na początku 1944 roku odbyła się w Krakowie wizytacja prowincjała, po której ojciec Michał zapisał:

Dzisiejsza rozmowa z… wyraźnie wskazuje, że moja praca jako magistra nie ma uznania. Chętnie by widziano, abym już i odszedł. Oczywiście nie uważam, abym nie miał błędów, nawet win i zaniedbań. Wiem, że nie bardzo jestem lubiany. Są do mnie słuszne pretensje. Ale nie mogę uznać za słuszne takiego stanowiska, że skoro są błędy, więc i wszystko do niczego. Przecież co innego błędy magistra i wady, a co innego system i ideał wychowawczy, pogląd na życie zakonne i wychowanie zakonne.

Mimo że odnajdywał w sobie wiele winy, to podsumowanie je (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Tylko Bozia daje takie skarby

Relacje albo relatywizm

Marzenia ściętych drzew

Wielki Piątek Anno Domini 1949

Dzieje Abrahama Wyrwikufla (II)


komentarze



Facebook