Dwa doświadczenia
Ruch Wiary narodził się jako pokłosie przebudzenia uzdrowieńczego, które na gruncie charyzmatycznym i zielonoświątkowym przyniosło nowe spojrzenie na praktyczne konsekwencje śmierci Jezusa na krzyżu.

Pana zbór, Kościół Jezusa Chrystusa w Krakowie, narodził się z grupy odnowy charyzmatycznej działającej w ramach Kościoła katolickiego. Jak do tego doszło?

Trzeba sięgnąć do lat 80., aby odpowiedzieć na to pytanie. Wtedy zaczął się ruch odnowy charyzmatycznej — po części na bazie ruchu oazowego, po części dzięki kontaktom, głównie księży, z grupami w Stanach Zjednoczonych — i był to ruch niesformalizowany, żywy. Jednym z jego głównych ośrodków w Polsce, oczywiście poza warszawskim, stał się krakowski klasztor dominikanów. Było to środowisko bardzo twórcze, głównie studenckie. Ruch rozwijał się prężnie do 1986 roku, kiedy w wyniku pewnych perturbacji wspólnota „Nowe Życie” spotykająca się u dominikanów została odgórnie rozwiązana.

Jakich perturbacji? Czy to były problemy natury personalnej czy teologicznej?

Wysuwano zarzuty o protestantyzm, ale tak naprawdę kwestia dotyczyła spraw natury personalnej i osobowościowej. Oskarżenie o protestantyzm było pomyłką. Wspólnota była bardzo mocno osadzona w strukturze Kościoła katolickiego. Zarówno poprzez osobę ojca Jana Andrzeja Kłoczowskiego, który wywarł na nią bardzo silny wpływ i przez pewien czas był jej opiekunem, zanim został odsunięty, jak i poprzez bardzo bogaty udział wspólnoty w życiu sakramentalnym Kościoła: codzienne siódemki rano, specjalna uroczysta oprawa wszel (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także


komentarze



Facebook