Król Wszechświata
Dn 7,13-14 Ap 1,5-8 J 18,33b-37

Pamiętam taki czas w moim życiu, kiedy po raz pierwszy przeżywałem fascynację lekturą słowa Bożego. Wśród wielu fragmentów natchnionego tekstu były te mówiące o rzeczywistości królestwa niebieskiego – oczywiście w powiązaniu z liturgią Kościoła.

W pewnym momencie zacząłem zadawać sobie pytanie, dlaczego Kościół osobną uroczystością czci Chrystusa Króla i dlaczego ten dzień kończy w liturgii okres zwykły. Każdy człowiek, który stara się systematycznie czytać Ewangelię, odkryje prawdę o przychodzącym Chrystusie i o darze królestwa, które wraz z Nim otrzymujemy. Czy trzeba osobno podkreślać ten fakt, skoro Pismo przywołuje go tyle razy, że staje się on czymś oczywistym?

Warto na chwilę zatrzymać się nad nauczaniem Jezusa, aby odpowiedzieć na to pytanie. We wszystkich przypowieściach, które dotyczą królestwa Bożego, Chrystus szkicuje jego najwyższą wartość. Człowiek dla tej niebieskiej rzeczywistości ma poświęcić całe swoje życie, ma oddać wszystko, ma także szukać jej nieustannie.

Okres zwykły w liturgii na różne sposoby odkrywa nam prawdę o królestwie Bożym, natomiast jego ostatnia niedziela – Uroczystość Chrystusa Króla – ma być wielkim dziękczynieniem za dar nieba, w którym każdy z nas ma uczestniczyć. Jest to więc dziękczynienie za to, że Chrystus przynosi nam prawdę o wieczności, prawdę o tym, że możemy z Nim być, prawdę o tym, że skończy się cierpienie, ból, smutek, a zacznie się wieczna radość.

Jest jeszcze inna prawda, którą w dzisiejszej Ewangelii Chrystus wyraża w słowach: „Królestwo moje nie jest z tego świata”. Mówi ona człowiekowi o drodze do Jezusa, o drodze do wiecznego szczęścia. Mówi, że logika tej drogi jest inna niż logika tego świata. Jeśli się chce dobrze iść, trzeba być człowiekiem nowego przykazania, człowiekiem bezinteresownej miłości, która wiąże się z cierpieniem, z odrzuceniem, z brakiem popularności. Kilkanaście dni temu Papież ogłosił Matkę Teresę błogosławioną. Ktoś z moich przyjaciół powiedział, że była obrazem królestwa Bożego w świecie, ponieważ ukazywała ludziom prawdziwą drogę do Chrystusa.

Dla mnie uroczystość Chrystusa Króla to przywołanie jeszcze jednej myśli. Myśli o tym, że świętość niekoniecznie musi być widoczna, że wśród nas jest wielu ludzi, którzy prosto i pokornie idą za Jezusem Królem Wszechświata, mając Jego obecność w sercu. Z miłością patrzą na przychodzącego człowieka, by przyjąć go jak samego Chrystusa.


Tytus Piłat OP - ur. 1970, dominikanin, duszpasterz: młodzieży, akademicki, tenisistów i ratowników, katecheta, mieszka w Sandomierzu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Umiejętność czekania

CZY KATOLIKOWI WOLNO NIE ZGADZAĆ SIĘ Z PAPIEŻEM?

Tomasz nie wątpi, tylko nie dowierza

OSTATNIE TAKIE TRIO

ŚWIĘTY AUGUSTYN NIE WYSTARCZY


komentarze



Facebook