Stare i nowe wartości
Mdr 10,17-30 Hbr 4,12-13 Mk 10, 17-30

Lubimy chodzić utartymi i znanymi szlakami, myśleć schematami. Oglądać te, a nie inne programy telewizyjne, słuchać tych, a nie innych rozgłośni radiowych. Czytać tych, a nie innych autorów, spotykać te, a nie inne osoby. Słyszymy: nie daj się sprowokować, lepiej nie ryzykuj, nic nie zmieniaj, nie angażuj się, tak jak jest, jest najlepiej. Chodzimy do tego samego kościoła, słuchamy wciąż tych samych kaznodziejów, modlimy się słowami tej samej modlitwy. To daje nam poczucie bezpieczeństwa, życiowej i duchowej wygody. Kogoś, kto próbuje nam ten świat zburzyć, postrzegamy i oceniamy jako intruza, którego najchętniej byśmy przepędzili.

Tak dobrze poukładany, wygodny i bezpieczny świat miał bogaty młodzieniec. „Nauczycielu, przestrzegałem tego wszystkiego od mojej młodości”. Tymczasem przyszedł czas, aby zrobić kolejny krok w życiu. Porzucić utarte szlaki i schematy myślenia, aby otworzyć się na coś nowego. Podjąć ryzyko i sprostać nowym wyzwaniom postawionym przez Chrystusa. „Jednego ci brak: Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie”.

Tego kolejnego kroku w życiu potrzebuje każdy z nas. Jezus przychodzi i mówi: „Pójdź za Mną”. To pójście za Chrystusem oznacza rezygnację z wygody i bezpieczeństwa i otwarcie się na nowy i nieznany świat. Pozostawienie starych utartych schematów myślenia, przyzwyczajeń i otwarcie się na światło i moc Ducha Świętego. Opuszczenie starego świata, choć czasem trudne i bolesne, nie zubaża, ale ubogaca, ponieważ pozwala spojrzeć w innym świetle na nasze powołania: małżeńskie, ojcowskie, macierzyńskie, kapłańskie i zakonne. Na nasze pytania, wątpliwości, lęki. Pozwala na nowo w szarości dnia odnaleźć wiarę w Boga i człowieka.

Bogaty młodzieniec nie zaryzykował. Nie opuścił świata swojej młodości. Wycofał się i odszedł smutny. Poczucie świętego spokoju, pozornego bezpieczeństwa i duchowej wygody wzięły górę nad rozsądkiem i mądrością. Król Salomon postąpił inaczej. Wybrał mądrość. „Kochałem ją więcej niż zdrowie i piękno ciała, pragnąłem jej bardziej niż światła słonecznego, ponieważ blask jej nigdy nie gaśnie. Dlatego prosiłem o roztropność i otrzymałem ją; błagałem, a zstąpił na mnie duch mądrości. Ceniłem ją wyżej od berła i tronu”. Tylko w przestrzeni miłości człowiek potrafi oderwać się od czysto ludzkich kalkulacji i zabezpieczeń. Podjąć ryzyko i otworzyć się na nową rzeczywistość. Przyjąć i docenić obecność drugiego człowieka. Zostawić, co posiada, i wejść na nowy szlak.


Andrzej Morka OP - ur. 1969, dominikanin, dr teologii PAT, duszpasterz akademicki, opiekun katechumenatu. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Boże talenty

JEDNA OWCZARNIA I JEDEN PASTERZ

Jaka nadzieja, taka przyszłość

HERKULES I ATLAS

MULTIKULTURALIZM TO PUSTE HASŁO


komentarze



Facebook