Wszystkim dla wszystkich
Hi 7,1-4.6-7 1 Kor 9,16-19,22-23 Mk 1,29-39

„Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby ocalić przynajmniej niektórych”. Te słowa świętego Pawła wskazują, ile trzeba zainwestować w powołanie, w dzieło powierzone każdemu z nas przez Boga, w przyjaźń z Nim, a także czego oczekiwać od tej inwestycji.

„Stałem się wszystkim dla wszystkich”. To znaczy: wszystkiego się wyrzekłem, zapomniałem o sobie i zrobiłem wszystko, co było niezbędne, a nawet więcej. Apostoł stwierdza wręcz: „stałem się niewolnikiem wszystkich”.

I po co to wszystko? Po to, by licznych pozyskać. Paweł jest jednak realistą i dodaje: „żeby ocalić przynajmniej niektórych”. Czy nie przegrał więc? Według sposobu myślenia tego świata, niewątpliwie tak. Nie mógł jednak postąpić inaczej, gdyż był wiernym uczniem Jezusa.

Pan zaś w dzisiejszej Ewangelii ukazuje nam tę samą logikę w odniesieniu do misji powierzonej Mu przez Ojca. Czytamy, że Jezus uzdrowił wielu. Wielu także tu nie znaczy wszystkich, ale było się z czego cieszyć. Zbawiciel nie zatrzymuje się jednak tam, gdzie mógłby oglądać owoce głoszenia. Odnaleziony przez apostołów mówi: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. Można zauważyć, że dzięki temu jeszcze więcej osób będzie mogło usłyszeć Ewangelię, jeszcze więcej zostanie uzdrowionych. Ważniejsze jednak są słowa: „na to wyszedłem”. Skąd? Od Ojca.

Dla ucznia Chrystusa liczy się powierzone przez Boga zadanie i pełne zaangażowanie w jego wypełnienie. „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” – mówi święty Paweł. Nie mówi: „biada mi, gdyby ludzie mnie nie słuchali”. Nie mówi też tego, co wielu z nas tak często lubi powtarzać: „biada mi, bo nikt mnie nie lubi i nikomu nie jestem potrzebny”.

Wypełnienie woli Boga nie musi być łatwe. Pozwoli nam jednak naprawdę się z Nim zaprzyjaźnić. Chrześcijanie nigdy nie wyrzucili do kosza Księgi Hioba. „Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty”. Być może przyjdą chwile, kiedy trudno będzie znaleźć słowa lepiej wyrażające nasze uczucia. Właśnie wtedy będzie mogła rozkwitnąć nasza ufność do Tego, który „leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany”. Kiedy to zrozumiemy, będziemy mogli naprawdę chwalić Pana. Nasza modlitwa nie urwie się nagle przy pierwszej pokusie, niepowodzeniu, upadku.

Ojciec wie wszystko. Ja nie muszę. Ja ufam i wielbię. Trudno zaprzyjaźnić się z Chrystusem człowiekowi, który pragnie samych sukcesów.


Wojciech Delik OP - ur. 1965, dominikanin, jest socjuszem ds. Europy Środkowej i Wschodniej, mieszka w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Autorytetów brak!

DLACZEGO NIE TĘSKNIĘ ZA WASZBRETEM

POZWÓL SOBIE NA ŻAŁOBĘ

"Będziecie świadkami Moimi"

Kłopot z adwentem


komentarze



Facebook