Pogodzenie przeciwieństw
Syr 24,1-2.8-12 Ef 1, 3-6.15-18 J 1,1-18

Od zawsze ludzie poszukują pełni życia, która przyniosłaby im trwałe szczęście. Szukają klucza, który otworzyłby bramę, prowadzącą do nieśmiertelności.

W starożytnym Egipcie popularny był krzyż Anch, zwany kluczem życia, którego górne ramię ma kształt uchwytu. Nazwa krzyża kojarzy się ze zdrowiem i szczęściem. Oznacza on – podobnie jak inne krzyże w starożytnych religiach – zjednoczenie zasady aktywnej z bierną. Jest znakiem życia, bo w nim zjednoczone jest to, co pozytywne (pionowe ramię), z tym, co negatywne (ramię poziome). Tak jak życie ludzkie połączone jest ze śmiercią, zdrowie z chorobą, radość ze smutkiem, cierpienie z bólem itd.

Bycie ukrzyżowanym oznacza więc przeżywanie podstawowej sprzeczności ludzkiej egzystencji. Dylemat między tym, co możliwe i niemożliwe, między budowaniem i niszczeniem, zmaganie z bólem.

W krzyżu wszystkie te przeciwieństwa zostają pojednane. Owo pojednanie znajduje swe ostateczne wypełnienie w Jezusie Chrystusie. On bowiem jest Logosem – odwiecznym Słowem Ojca: boskim Słowem, które równocześnie jest śmiertelnym człowiekiem.

Mówi o tym Pieśni o Logosie. O tym Słowie, które „było na początku”. Albo – jak mówi Eckhart w komentarzu do Ewangelii Jana – które „było w Początku”, czyli w Ojcu. I które „stało się ciałem”, czyli zgodnie z hebrajskim sposobem wyrażania się stało się człowiekiem. Słowo to jednak nie przestało być w Początku, u Ojca, nawet wtedy, kiedy było wśród nas człowiekiem. W Nim przedziwna więź połączyła człowieka i Boga.

Dzięki Jezusowi ta więź jest także w nas. Eckhart pisze, że jest w nas obecna jakaś „iskierka”, ślad boskości, spoczywający na dnie duszy. Nasze poszukiwanie Boga, zbliżanie się do Niego, to odkrywanie w sobie tej właśnie iskierki.

Wcale nie musimy przestać być ludźmi, by być bliżej Boga. Przeciwnie, im bardziej człowiek staje się sobą, tym bardziej odkrywa Boga w swoim sercu. Bóg nie przemienia ludzkiej natury, zapraszając nas do nieba czy odrywając od świata. Bóg jest w nas takich, jakimi jesteśmy. Gdy to odkryjemy i odpowiemy miłością na Jego kochającą obecność, stajemy się Jego przyjaciółmi. I to właśnie przyjaźń z Bogiem nas przemienia.

Ona nie niweczy ludzkiego życia. Jak mówił św. Tomasz: łaska, a więc to, co daje przyjaźń z Bogiem, nie podważa ludzkiej natury, ale ją podnosi, oczyszcza i udoskonala.

I tę naszą drogę przez życie, drogę do odkrycia w sobie Boga, symbolizuje krzyż – pogodzenie przeciwieństw.

     


zobacz także

Nowa filozofia teologii

IDĄCE PO LINIE

ROBIĘ TO, CZEGO NIE CHCĘ

Władyka Beniamin

Ile lat miał Matuzalem?


komentarze



Facebook