Z Panem w przybytku
1 Sm 3,3b-10.19 1 Kor 6,13c-15a.17-20 J 1,35-42

„Kto łączy się z Panem, jest z Nim jednym duchem”. Bliskość, za którą każdy tęskni, jest nie do osiągnięcia z drugim człowiekiem. Dobrze o tym wiedzą ci, którzy mają przyjaciół, a nawet ci, którzy żyjąc w małżeństwie, są jednym ciałem. Jeszcze mamy w pamięci ciepłą atmosferę domu Maryi i Józefa, a Kościół wzywa nas, byśmy opuścili Betlejem i wyruszyli na spotkanie dorosłego już Jezusa. Ale dokąd?

Mały Samuel z pierwszego czytania mieszka w przybytku, tam gdzie znajduje się Arka – najświętszy znak bliskości Jahwe – ale nie zna Pana. W drugim czytaniu znowu jest mowa o przybytku. Przyjmując chrzest, staliśmy się przybytkiem Ducha Świętego. Jednak można być ochrzczonym, a nawet być blisko jak Samuel, spać w przybytku, ale Pana nie znać. Można też intensywnie pracować w przybytku, działać „dla Pana”, ale nie być z Nim „jednym duchem”.

Bóg przychodzi w nocy, gdy zewnętrzne hałasy cichną. Człowiek, gdy zaśnie, jest najbardziej podobny do dziecka i jeżeli za dnia udaje mu się ukryć za swoją działalnością, teraz już nie może tego uczynić. To samo dotyczy naszych wewnętrznych „nocy”. To, nad czym tak bardzo pracujemy, by nadać życiu sens, w nocy już nie działa. Pan Bóg wykorzystuje takie chwile, byśmy usłyszeli w sobie tęsknotę, którą On sam w nas wzbudza, by być z Nim jedno.

„Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Usłyszeliśmy w sobie pragnienie. Co dalej? Posłuszeństwo i odwaga. Dojrzały człowiek odpowiada posłuszeństwem. Uczniowie, którzy pragnęli spotkać Baranka Bożego, usłyszeli słowa Jana i tak jak Samuel Helemu, tak oni okazują posłuszeństwo swojej tęsknocie. „Czego szukacie?” – pyta Jezus. Zna ich pragnienie, jednak swoim pytaniem pomaga im wypowiedzieć je głośno, by sami siebie jeszcze raz usłyszeli. Odważyli się opuścić Jana. Zobaczyli, gdzie mieszka Jezus, i pozostali u Niego. Wtedy stali się Jego świadkami.

Przebywać z Panem w Jego przybytku będzie najpierw znaczyło przyjąć prawdę, że On w nas mieszka i pozwolić sobie na modlitwę, która jest pragnieniem i świętowaniem Jego obecności. „Za wielką cenę zostaliśmy nabyci”to – a nie nasze czyny – określa nas najpełniej. Wtedy wyjdą na jaw dzieła Boże, bo kto przebywa z Panem, ten nie pozostanie bezczynny. By rozpoznać Pana, Samuel potrzebuje Helego, uczniowie – Jana Chrzciciela, Kefas – Andrzeja. Kto nie potrzebuje spotkania z człowiekiem, który swoją obecnością mówiłby o bliskości i miłości Boga? Możemy być takimi ludźmi. „Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię”.

     


zobacz także

WIEM, ŻE NIC NIE MUSZĘ

Duch Święty i krzyż

Islamska kontrreformacja

ŁÓDECZKA ZA BURTĄ

okladka


komentarze



Facebook