Dziedzictwo miłości
Syr 3,2-6.12-14 Kol 3,12-21 Łk 2,22-40

Dokonała się tajemnica wcielenia Syna Bożego. To, co wydawało się niemożliwe, stało się rzeczywistością: „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami”. Rodzina ludzka stała się rodziną samego Boga, w której Życie będzie rosło, nabierało mocy, napełniało się mądrością i w której spełni swe życie. To, co nosiło – i nosi – w sobie znamiona zwyczajności, staje się miejscem wyjątkowym, jedynym i niepowtarzalnym. Staje się kolebką życia i świętości. Na czym więc polegała tajemnica szczęścia Świętej Rodziny poza niezwykłą, bo cielesną obecnością Boga Jezusa? Na pewno nie na bogactwie, przepychu i pozycji w społeczeństwie, co widać po stajni betlejemskiej czy domu w Nazarecie. Tajemnica szczęścia członków tej szczególnej rodziny zawarta jest we wnętrzu ich serc, w ich wzajemnej miłości i odpowiedzialności za siebie. Nikt z nich nie jest samotny, bo mają siebie i o tym doskonale wiedzą. Każde z nich wie, że jest u siebie i że jest potrzebne innym: Józef Maryi i Dziecku, Maryja Jezusowi i mężowi, Syn swej Matce i ojcu ziemskiemu. Są sobie potrzebni, by wzrastać w miłości i w nią wierzyć. Wiedzą, że są razem i mają siebie na dobre i na złe. Gdyby kogoś zabrakło w tych chwilach, zionęłaby pustka.

Czy coś się od tamtej pory zmieniło? Nie. Rodzina ma być miejscem, w którym Bogu spodobało się zamieszkać. W jaki sposób ma się to dzisiaj odbywać? Przez dar autentycznej miłości – złożonej bezinteresownie na ołtarzu życia dla drugich, kiedy ich szczęście jest dla mnie ważniejsze niż moje własne. Przez dar miłości płodnej, otwierającej się ku przyszłości i rodzącej nadzieję, kiedy przyjmuję – nawet któreś już z kolei – dziecko nie jako obciążenie, ale jako błogosławieństwo i jako wyraz Bożego zaufania do mnie. Przez wzajemną troskę i poczucie odpowiedzialności za szczęście innych, nie w pomnażaniu – ważnego, ale nie jedynego i nie najważniejszego – bogactwa, ale przede wszystkim przez pomnażanie wspólnie spędzonego czasu, rozmowy, słuchanie siebie nawzajem, a przez to budowanie pewnego świata wartości, w którym liczy się człowiek, liczysz się ty. Jaka jest historia miłości, takie i jej dziedzictwo, taki i człowiek, który z niej idzie w świat.

Świętość Rodziny z Nazaretu jest w zasięgu każdej rodziny, bo z niej i w niej uczynił sobie Bóg miłe mieszkanie. Jeśli uwierzę, że tym, co potrafi zawsze i wszędzie człowieka ocalić, jest więź miłości, wówczas Bóg będzie objawiał swoje oblicze w życiu mojej rodziny.


Robert Głubisz OP - ur. 1974, dominikanin, jest rekolekcjonistą i ojcem duchownym dekanatu, mieszka w Lublinie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

BOSKA OSOBA DUCHA ŚWIĘTEGO

NA ZACHODZIE SÓL UTRACIŁA SMAK

"Pastores", "Więź", "Znak", "Relikwie", "Pieśni Liturgii Triduum Paschalnego", "Solaris"

"Anna Solidarność"

W świecie złego demiurga


komentarze



Facebook