Jałmużna ignacjańska
Reguły rozdawania jałmużn św. Ignacego odnoszą się do wszystkich chrześcijan, z zachowaniem specyfiki ich stanu i osobistej sytuacji życiowej.

Opowiadano mi niedawno anegdotę o zakonniku, szefie pewnej szacownej instytucji, który wrócił do swojego biura po spowiedzi i powiedział do podwładnych: Dostałem za pokutę przekazanie jałmużny dwóm ubogim. Jutro wyjeżdżam za granicę, toteż nie mam czasu. Znajdźcie więc dwie biedne osoby i dajcie im to... Tu wręczył im po dwa złote. Pracownicy spojrzeli na siebie zdumieni, a ich szef rzucił z zadowoleniem: No, to problem pokuty mam z głowy.

Powyższa anegdota odsłania kilka problemów. Po pierwsze, problem formalistycznego traktowania spowiedzi. Wyobrażam sobie, że spowiednik nieprzypadkowo wyznaczył penitentowi taką formę pokuty. Może myślał, że spotkanie twarzą w twarz z ubogim stanie się szansą na otwarcie serca podopiecznego i okazją do jego nawrócenia. Człowiek ten jednak zrezygnował z tej szansy i choć formalnie odprawił pokutę, pozbawił się całkowicie wynikającej z niej duchowej korzyści. Notabene, zestawienie kosztów lotu samolotem z sumą czterech złotych przeznaczonych dla ubogich też daje wiele do myślenia. Dla kontrastu wspomnę nie lada kłopot, jaki sprawił pewien spowiednik mojemu znajomemu, gdy w ramach pokuty zalecił mu zrobienie „dobrego uczynku”. Ów znajomy biedził się nad tym długi czas, wszelkie bowiem dobro, które udało mu się komuś wyświadczyć, postrzegał jako swój chrześcijański obowiązek, a nie wyraz miłosierdzia, ciągle miał zatem wrażenie, że pokuty jeszcze nie wypełnił.

Przytaczam tę historię, aby ukazać, że dawanie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Cezary Sękalski - ur. 1967, licencjat teologii duchowości, doktorant PAT?u w Krakowie, w latach 1996?1999 redaktor miesięcznika "List", w latach 1999?2000 jego redaktor naczelny, do końca roku 2001 sekretarz redakcji kwartalnika "Życie Duchowe". Publikował w "Liście", "Życiu Duchowym", "Azymucie", mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Na chorych ręce kłaść będą

JAK ZASWĘDZI, TO DUCH ŚWIĘTY

TYLE MAMY DO ZROBIENIE

Lustracja - tak, autolustracja - niekoniecznie

ŚWIATŁO W SZCZELINIE


komentarze



Facebook