Braćmi jesteśmy
Ml 1,14b-2,2b.8-10 1 Tes 2,7b-9.13 Mt 23,1-12

Jedno jesteśmy. Minione dni wprowadziły nas w szczególny wymiar jedności. Pierwszego listopada zjednoczyliśmy się ze Wszystkimi Świętymi, drugiego – ze wszystkimi Wiernymi Zmarłymi. Matką, ojcem, znajomym... Dziwna jedność, ale może jedyna prawdziwa. Nie wynika ze wspomnień, z przywołania chwil radosnych lub smutnych albo z prośby o wybaczenie, gdyż zabrakło na nią czasu, gdy żyliśmy razem.

Jedność duchowa. Pozwolono się nam w niej odnaleźć. Nie przez nastrój cmentarzy rozświetlonych tysiącami zniczy ani nie przez klimat późnej jesieni tworzony przez smutne, ogołocone z liści drzewa i mgły ścielące się nisko nad ziemią. Ta jedność była wyżej, daleko wyżej, choć w zasięgu naszego ducha.

Jedność z tymi, którzy odeszli... A jedność z żywymi? Kiedyś była solidarność. Nosiliśmy jeden drugiego brzemiona, cieszyliśmy się, gdy ktoś mówił za nas, dobrze nam było, kiedy czułe ręce matki i mocne ramiona ojca zdejmowały z nas ciężar odpowiedzialności, czasami nie do udźwignięcia. Solidarność trwała, dopóki wędrowaliśmy razem. Jednak kiedyś drogi się rozchodzą – dlatego jedność. Już nie ma wspólnoty interesów, prac, zamierzeń. Każdy poszedł w swoją stronę, własną drogą – dlatego jedność.

Jedność myśli i pragnień. Jan Paweł II podczas sierpniowej pielgrzymki w Kalwarii Zebrzydowskiej modlił się o nią. Nie o solidarność, której przecież tyle uwagi poświęcił podczas wizyt w latach 80. i 90. Przywołując słowa biskupa Dunajewskiego, mówił: „trzeba je dziś powtarzać, prosząc Maryję, by wypraszała jedność wiary, jedność ducha i myśli, jedność rodzin i jedność społeczną. O to modlę się dziś razem z wami: Matko Kalwaryjska, spraw, byśmy byli jedno między sobą i jedno z Tobą”.

Jedność budowana nie na czymś, ale na Kimś. Innym niż my. André Frossard pisał kiedyś, że człowiek staje się tym, na kogo patrzy. Jeżeli patrzy na innego człowieka, staje się jak on, jeśli na zwierzę, staje się zwierzęciem. Jeżeli patrzy na Boga – a jest to jedyny właściwy kierunek – staje się Jemu podobny. „A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem: jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus”.

Jeden Mistrz, Ojciec, Nauczyciel – Ten, który jest w niebie. Widzieć w Nim zasadę jedności to budować więź. Daleko mocniejszą od siły euro i globalizacji. Być jedno z Nim i jedno w Nim. Dopiero wówczas będziemy tak naprawdę razem, będziemy siostrami i braćmi.


Andrzej Konopka OP - ur. 1957, dominikanin, jest kapelanem sióstr w Świętej Annie, tam też mieszka. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O nadziei, którą odnajdujemy w Bogu

Bez

Ból

Można, ale po co?

PO CO NAM GRZESZNI PAPIEŻE?


komentarze



Facebook