Czekanie na Oblubieńca
Mdr 6,12-16 1 Tes 4,13-18 Mt 25,1-13

Chrześcijanie to ludzie tęsknoty. Nie znamy dnia ani godziny, nie wiemy, czy z wieczora, czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. Pewne jest jednak, że Pan przyjdzie. Jesteśmy ludźmi wyczekującymi powrotu Tego, który objawił się nam jako Oblubieniec. Jezus Chrystus przyjdzie powtórnie. Powiedział, że przyjdzie w chwili, w której się nie spodziewamy, dlatego człowiek potrzebuje mądrości, by trwać w oczekiwaniu na przyjście Pana, Tego, który zdaje się ukrywać w ciemnościach. Jednak to nie Bóg ukrywa się w mroku. Ciemność tworzą nasze grzechy, w których tracimy rozsądek i zdolność rozpoznawania Boga i Jego obecności.

Bóg wchodzi w tę naszą ciemność i zapala w niej światło: „Lampą Pańską jest duch człowieka, on głębię wnętrza przenika” (Prz 20,27). Boży Duch przenika nasze wnętrza, budzi w nas tęsknotę za Bogiem, za Jego królowaniem. Królestwo Boga przyrównane zostaje w przypowieści do ludzi – panien mądrych i głupich – wezwanych i zaproszonych do niesienia światła, do oświecania drogi nadchodzącemu Oblubieńcowi. Panny głupie to ci, których duch gaśnie w ciemnościach, gdyż brakuje im oliwy łaski, zaufania i wierności Bogu. Nie pozwalają Mu przeniknąć ich serca, stawiają Bogu warunki i nie przyjmują mądrości Krzyża, zamykają swe wnętrza na Prawdę, na obecność Ducha Świętego, nie chcą zaangażować swej ludzkiej zdolności kochania w sprawy Królestwa. Mądrość jest nieodłącznie związana z zaangażowaniem się w przygotowanie na przyjście Pana. Kto wie, że przyjdzie Pan, i nie robi nic, by się przygotować, ten jest głupi. „Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy” (1 Tes 4,13), gdyż ten rodzaj głupoty może zamknąć drzwi do Królestwa.

I staje się, że w godzinie najgłębszej ciemności przychodzi Oblubieniec i zaprasza na ucztę – zaprasza ludzi do swego Królestwa. Postawie oczekiwania i czujności nie zaprzecza ludzkie zmęczenie, sen i znużenie. Temu się Jezus nie dziwi. Oczekuje, że tęsknota i pragnienie spotkania z Nim będą tak gorące, iż na nowo rozpalą nasze wnętrza miłością, gdy usłyszymy wołanie, że On nadchodzi, gdyż „w ten sposób zawsze będziemy z Panem” (1 Tes 4,17b). Czy jednak nie pozostaniemy wówczas zbyt zajęci sami sobą, swoim brakiem doskonałości? Czy nasz duch nie zgaśnie, nim obudzi nas wołanie Oblubieńca?

Nadejdzie czas spotkania z Jezusem Chrystusem. Dla jednych będą to gody weselne i radość spotkania z Oblubieńcem, dla drugich czas spotkania z Chrystusem Sędzią. Obyśmy nigdy nie usłyszeli z Jego ust tych strasznych słów: „nie znam was”. Zatem czuwajmy.


Diana Mikuła OP - ur. 1969, od 1990 roku dominikanka kontemplacyjna z klasztoru Matki Bożej Różańcowej w Radoniach, ukończyła teologię na PWT w Warszawie, w 2002 roku uzyskała licencjat z teologii duchowości na UKSW, w 2004 roku wydała "Misterium paschalne w życiu mniszki". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Odeprzeć nieprzyjaciela

Zaczęło się od herezji

okladka

Napięta struna ciała

"Szymański" 4DVD


komentarze



Facebook