Trzeba, aby królował
Ez 34,11-12.15-17 1 Kor 15,20-26.28 Mt 25,31-46

Kiedy w 1925 roku papież Pius XI wprowadził doroczną uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, szukał ratunku dla ludzkości, pragnął odpowiedzieć na szerzący się liberalizm i bezbożnictwo. Chciał wprowadzić Chrystusa zmartwychwstałego, zwycięzcę grzechu i śmierci we wszystkie dziedziny życia. Uświadomienie sobie tej tajemnicy jest również potrzebą naszego czasu, kiedy to wielu ludzi – według słów Jana Pawła II – myśli i żyje tak, jakby Boga nie było. Jednak każdy pragnie uporządkowania świata i życia osobistego w duchu miłości i pokoju. Uroczystość Chrystusa Króla jest zapowiedzią spełnienia najgłębszych oczekiwań ludzkości.

W czytaniach mszalnych Chrystus Pan ukazywany jest jako pasterz, król i sędzia. W Księdze Ezechiela pasterz cieszy się swymi owcami, szuka rozproszonych. „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku – wyrocznia Pana Boga” (34,15). Podczas swej publicznej działalności Jezus szukał ludzi zagubionych i oddalonych od Boga. „A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” (Mt 9,36).

Ostatnie zdanie czytania Ezechiela (34,17) przygotowuje wspaniałą scenę Sądu Ostatecznego z Ewangelii Mateusza (25,31–46) podczas powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa, króla–pasterza– –sędziego: „Do was zaś, owce moje, tak mówi Pan Bóg: Oto Ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły”. Oto przybywa król, by ukazać miłosierdzie Boga i wymierzyć sprawiedliwość. Przychodzi Odkupiciel człowieka, zmartwychwstały Pan w chwale, aby odnieść ostateczne zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią. Święty Paweł mówi o ponownym zjednoczeniu całego stworzenia wokół Chrystusa. „Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15, 25–26).

Chrystus oddaje Ojcu całe odzyskane stworzenie. Przychodzi przy końcu czasów, by ustanowić „niebo nowe i ziemię nową” (Ap 21,1) i nowe Królestwo. Dzisiejsza uroczystość zapowiada drugie przyjście Chrystusa w mocy i majestacie, gdy dopełnią się dzieje świata i człowieka. Będzie to przyjście upragnione, które rozwiąże gmatwaninę dobra i zła.

W Ewangelii św. Mateusza król utożsamia się z biednymi, maluczkimi, spragnionymi miłości. Za swego życia na ziemi Jezus przychodził do tych, którzy oczekiwali uzdrowienia i ocalenia. Wszystko, co uczyniliśmy jednemu z braci najmniejszych albo czego nie uczyniliśmy, odnosi się do Chrystusa i będzie podstawowym kryterium sądu nad nami.


Marcin Babraj OP - ur. 1933, dominikanin, absolwent polonistyki na UAM w Poznaniu, współzałożyciel i wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Przesłanie nadziei

Wieczorem będą zaślubiny

Kiedyś poszukamy jej razem

Skarb i łachmany

Ten dzwon już dzwoni


komentarze



Facebook