Pójdź za mną!
We wszystkich historiach powołań biblijnych zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie możemy odnaleźć cień absurdu i niesamowitości. Wołanie Boże często przerywa, zmienia bieg wydarzeń zwyczajnego życia. Zaprasza przeciętnych ludzi do wypełniania misji służącej przemianie całej ludzkości.

Od zawsze intrygował mnie sposób, w jaki biblijny język hebrajski odnosił się do przeszłości i przyszłości. Jest on zupełnie inny niż w językach zachodnich takich jak angielski czy francuski. Podczas gdy my mówimy, że przeszłość jest za nami, a przyszłość przede nami, idiomy biblijne stanowią przeciwieństwo tych określeń: np. przeszłość jest przed nami (przed obliczem), a przyszłość jest za nami (za plecami). Obraz jest bardzo plastyczny, przypomina poruszanie się łodzią po jeziorze. Mijany brzeg jest przed nami, a kierunek, w którym podążamy jest z tyłu (za plecami). Dokonujesz przeglądu swojej przeszłości — mijanej linii brzegowej, aby ustalić kierunek, w którym zmierzasz.

Uderza mnie to, czym jest dla nas Pismo Święte. Wracamy do świętej przeszłości nie z powodu nostalgii, ale w poszukiwaniu śladów Bożej obecności, religijnych korzeni, aby określić kierunek na przyszłość, której nie jesteśmy w stanie zobaczyć, ale o której wiemy, że Bóg trzyma ją w swoich dłoniach.

Skoncentrujmy się na dobrze znanych, lecz zawsze na nowo odkrywanych podstawach naszej wiary, przypowieściach, obrazach i symbolach biblijnego dziedzictwa, aby odnowić pojmowanie powołania w pierwotnym rozumieniu jako „wołania” Boga — do życia, komunii i misji, a jego poszczególne elementy odnaleźć w różnych formach życia.

Historie kilku powołań

Zacznijmy od przypomnienia kilku dobrze znanych historii pow (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

O bazyliszku

BYŁO NA CO POPATRZEĆ

Z jasnego kościoła do ciemnej celi

Siła Tradycji, ciężar tradycjonalizmu

Już nie obcy


komentarze



Facebook