Głupota egocentryzmu
Ez 18,25-28 Flp 2,1-11 Mt 21, 28-32

Ojciec zwraca się do synów tymi samymi słowami: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Jedni odpowiadają: „Idę, Panie”, lecz w rzeczywistości nie idą, inni mówią: „Nie chcę”; później jednak opamiętują się i pracują.

W tradycji Kościoła czasem przyporządkowywano reakcje synów do dwóch stanów: kler i zakonnicy byliby synem, który powiedział, a nie zrobił, świeccy zaś byliby tym, który w pierwszym odruchu nie chce, później jednak całym sercem lgnie do Pana.

Bywa w człowieku takie wewnętrzne zadęcie wynikłe z przekonania o własnej sprawiedliwości i świętości, że nie dostrzega, iż trwa w martwocie swojej wiary, a przy tym żywi nieodpartą chęć wytykania palcem kogoś, kto w danym momencie mówi: „Nie chcę”. Oburzenie temu towarzyszące nie topnieje nawet wtedy, gdy ktoś zaczyna wypełniać wolę Ojca, ale przeradza się w poszukiwanie jego ukrytych, fałszywych motywacji.

Prawdziwa wiara i miłość do Pana Boga nie opierają się na pięknych słowach, chodzeniu w sutannie czy habicie ani na siedzeniu w kościele z przekrzywioną w niby–pokorze głową, lecz na pełnieniu woli Ojca, który jest w niebie. Jego wolą jest nasze uświęcenie (por. 1 Tes 4,3). Jest jednak tak, że choćbyśmy nawet mówili: „Panie, Panie”, choćbyśmy prorokowali, wyrzucali złe duchy i czynili cuda w imię Pana, spalali się (por. 1 Kor 13,3), wymyślając kolejne modele służby Bogu, możemy usłyszeć cierpkie: „Nigdy was nie znałem” (por. Mt 7,21–23).

Dlaczego tak? Proces naszego uświęcenia polega na wchodzeniu w osobową relację z Panem Bogiem, która uzdalnia do przyjęcia życia wiecznego: „To jest życie wieczne, aby znali Ciebie, jedynego i prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3). Wszyscy więc potrzebujemy owego opamiętania, dzięki któremu jeden z synów wypełnił wolę Ojca. Jednak nie jak Judasz, który wprawdzie się opamiętał, lecz doprowadziło go to do rozpaczy; pozostał bowiem sam w swoim myśleniu – wybrał wieczną samotność. Każdy zaś ochrzczony powołany jest do życia we wspólnocie Osób: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Opamiętanie, o które chodzi, to codzienne przebudzenie z marazmu, z leniwego, wielokrotnie wypowiadanego „Nie chcę”; odmiana sposobu myślenia z pogrążonego w ciemności na chłonące światło pełnego miłości Bożego oblicza. Opamiętać się po Bożemu, to porzucić głupotę egocentryzmu, a otworzyć serce na mądrość życia dla Kogoś Nieskończenie Kochającego, a więc jest to tchnące świeżością przystąpienie do życia w relacji z Bogiem żywym.

     


zobacz także

Według sprawiedliwości

Najlepszą obroną jest szczerość

Jezus umywa swoim uczniom nogi

Ubóstwo

"Pastores"


komentarze



Facebook