Molestowanie duchowe
Za 9,9-10 Rz 8,9.11-13 Mt 11,25-30

Molestowanie duchowe – tak przypuszczalnie można nazwać ewangelizacyjne praktyki uprawiane podczas wakacyjnych rekolekcji, na które dane mi było jeździć w czasach dość już zamierzchłych. Pozostały wspomnienia i podziw dla górali odznaczających się nieprawdopodobną wręcz cierpliwością dla młodocianych, a pobożnych i gorliwych natrętów.

Nauczeni biblijnych numerków i cytatów nie rozumieliśmy mowy prostych ludzi. Ich opowieści o Księdze Stworzenia, o drzewach, pracy, siedzeniu przed domem, o przydrożnej kapliczce, raczej nie budziły szacunku. Zamknięci w swej religijnej i rzekomo oświeconej wierze nie umieliśmy zrozumieć tego, co najważniejsze i proste, ale tylko dla prostych.

 Uczyli przecież wdzięczności, która rodzi się z dobrego patrzenia dotykającego rzeczy zakrytych. Owej przedziwnej zdolności widzenia świata od wewnątrz, od strony Bożego zamysłu. Owocem takiego spojrzenia jest pokój duszy, świadomość bycia na właściwym miejscu i we właściwym czasie. Cierpliwość wobec pytań, na które nie tak łatwo znajdujemy wyczerpujące odpowiedzi.

Boga nie da się poznać tylko rozumem. Zbliżanie się do tajemnic wiary może człowieka uczynić zarozumiałym posiadaczem prawd, dlatego tak bardzo potrzebujemy łagodności i pokory, która oznacza świadomość własnej kruchości i niepełności naszego poznania. Chrześcijanie poznają swojego Pana przez wiarę, a więc otwartość na tajemnicę Tego, który objawia się człowiekowi na wiele sposobów. To poznanie jednak jest możliwe tylko wówczas, gdy kochamy. Wtedy wszystko, co się wydarza, co nas otacza, jest Jego szyfrem i to szyfrem do odczytania.

„Żyjemy według ducha”, który nas, ludzi zmęczonych i zniechęconych, napełnia Sobą, to zaś oznacza wejście w bliskość. Celem naszego życia jest upodobnić się do Niego, czy jak mówią mistycy, zjednoczyć i stać się Nim. Może to zbyt odległe i mgliste dla ludzi oddanych sprawom tego świata, ale nie dla wierzących, którzy chcą widzieć więcej i ciągle się uczą rozpoznawać Pana.

Chcą „wziąć jarzmo”, czyli chcą być gotowi na trud życia według Bożych zasad, a więc Bożego widzenia spraw człowieka. Wbrew podejrzeniom, które kierujemy pod Jego adresem w chwilach zwątpień i wydawałoby się zbyt ciężkiego jarzma, warto pamiętać, że On zawsze był obecny we wnętrzu każdej naszej sprawy, tęsknoty, niezaspokojonego oczekiwania.

Jeżeli zaprzęgnięty zostaniesz w jarzmo Jezusa, możesz mieć pewność, że On nie zrezygnuje i nie odpuści, w chwili próby będzie po Twojej stronie. Boża strona jest najbardziej i najprawdziwiej ludzką stroną. O tym doskonale wiedział mój góral...


Tomasz Zamorski OP - ur. 1970, dominikanin, rekolekcjonista, doktor teologii. Pracował w Krakowie jako duszpasterz młodzieży, w Warszawie w Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Meldunek z Kafarnaum

Moc powrotu

Niekonsekwentna konsekwencja

Strona Boga

WZÓR ŻYCIA


komentarze



Facebook