Duch Święty i krzyż
Dz 1,12-14 1 P 4,13-16 J 17,1-11a

Dziwne może się wydawać zestawienie tych trzech tekstów, jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst każdego z nich. Pierwsze czytanie, z Dziejów Apostolskich, opisuje sytuację Kościoła po zmartwychwstaniu, a przed zesłaniem Ducha Świętego; drugie, z listu św. Piotra, mówi o prześladowaniach chrześcijan z powodu wiary; ewangelia zaś jest fragmentem modlitwy arcykapłańskiej Chrystusa, którą zanosi do Ojca przed swoją męką. Pomocny w zrozumieniu takiego wyboru czytań staje się kontekst liturgiczny – jest to ostatnia niedziela przed Pięćdziesiątnicą. Gdybyśmy chcieli w dwóch słowach zawrzeć przesłanie tych tekstów, moglibyśmy powiedzieć: Duch Święty i krzyż. To połączenie nie jest przypadkowe. Św. Jan wyraźnie i niejednokrotnie wskazuje na osobę Ducha Świętego w obliczu męki Jezusa. Dzięki św. Pawłowi widzimy jednoznaczne odniesienie cierpień wierzących do krzyża, św. Piotr zaś mówi, że na tych, którzy cierpią prześladowania, spoczywa Duch chwały, Boży Duch.

Wszystko odnosi się do obecnej sytuacji Kościoła, który jest jednocześnie chwalebny i cierpiący, a także do roli Ducha Świętego w Kościele. Modlitwę arcykapłańską Jezusa możemy potraktować jako modlitwę o Ducha Świętego, która jest wciąż aktualna. Kościół wciąż tegoż Ducha wzywa i oczekuje. To dzięki Niemu chrześcijanie mogą znosić prześladowania i nie załamywać się pod ich groźbą.

Powstaje pytanie, co wynika dla nas z takiej teologii Jak przekłada się ona na nasze życie? Sytuacja Kościoła jest jednocześnie naszą osobistą sprawą. Każdy z nas może wraz z całym Kościołem wyczekiwać i przyzywać Ducha Świętego. Może Go osobiście doświadczyć, podjąć modlitewny wysiłek, aby spotkanie z Nim było głębsze, pełniejsze, prawdziwsze. Pocieszyciel przychodzi do nas w naszej słabości, niedomaganiach, w tym, co trudne i co bardziej skłonni bylibyśmy nazwać przekleństwem niż błogosławieństwem. Prześladowania i uciski, których najczęściej doświadczamy, pochodzą z nas samych lub niesie je codzienność ze swoimi małymi wyzwaniami. To Duch Święty uzdalnia nas do tego, byśmy codzienne przeciwności, przykrości i upokorzenia mogli nie tylko znosić, ale nadto uczynić źródłem błogosławieństwa, miejscem spotkania z Bożą łaską. Dzięki Bożemu Duchowi jesteśmy w stanie cokolwiek pojąć z mądrości krzyża. I ta właśnie mądrość pozwala nam mieć nadzieję, że nasza słabość i grzeszność nie przeszkodzą Bogu czynić przez nas dobra i że łaska zmartwychwstania będzie nas coraz bardziej dotykać i przemieniać, czyniąc nas ludźmi zdolnymi do tego, by prawdziwie kochać, by ofiarnie służyć innym, by z serca przebaczać.


Marek Rojszyk OP - ur. 1975, dominikanin, jest wicesyndykiem Prowincji, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JEDEN KOŚCIÓŁ PODZIELONYCH CHRZEŚCIJAN

RADOŚĆ JEŹDZI TACZKĄ

Marzenie

CHWILO, TRWAJ...

List do prezesa Coca?Coli


komentarze



Facebook