Dobrze uczynieni
Iz 49,3.5-6 1 Kor 1,1-3 J 1,29-34

Pewien niedominikanin otworzył mi niedawno oczy na to, co łączy dwie wielkie postaci naszego zakonu: św. Dominika i św. Tomasza. Wspólnym mianownikiem duchowości obu świętych była obrona ważnej prawdy dotyczącej natury ludzkiej: jest ona dobra, ponieważ człowiek jako stworzenie wyszedł z Bożych rąk. Dominik w swoim przepowiadaniu patrzył na człowieka boleśnie poruszony błędami manichejczyków traktujących ciało jako twór szatana. Teologia Tomasza jest przeniknięta zachwytem nad działaniem Boga, które opiera się na tym, co w człowieku dobre z natury (natury uczynionej na obraz Stwórcy!).

Grzech, który przejęliśmy od Adama, wzbogacony naszymi osobistymi upadkami nigdy nie niszczy doszczętnie Bożego dobra wrośniętego w człowieczeństwo. „Ukształtowany od urodzenia na Sługę” jest nie tylko Mesjasz. Każdy z nas jest tak „bardzo dobrze uczyniony”. Wszystko w nas — ciało i dusza — opowiada o Bożym pięknie, może głosić Jego chwałę. Wszystko w nas wyrywa się do Najwyższego Dobra i Prawdy.

To, o czym tu mówimy, nie jest nieistotną spekulacją: ma ogromne praktyczne znaczenie. Rozum potrafi rozpoznać prawdę. W Ewangelii widzimy Jana Chrzciciela wskazującego swoimuczniom Baranka, który gładzi grzechy świata. W dalszym fragmencie tego tekstu czytamy, że ci, którzy usłyszeli wyznanie wiary proroka, idą za Nim. Idą, ponieważ Baranek wskazany przez Jana pociąga ich swoim blaskiem. Dlaczego pociąga? Gdyż Prawdy, którą jest Mistrz, poszukiwali od dawna, znali jej smak i rozpoznali, że w Nim przemawia do nich Obietnica Spełnienia. Dlaczego „poszli za Nim”? Serce pragnie być doprowadzone do Pełni i ma przeczucie, że ona istnieje.

Chrystus wychodzi naprzeciw wrodzonym nam potrzebom i pragnieniom. Uczniom Jana zadaje pytanie — „czego szukacie?”. Nawiązuje do ich pragnień, chce je usłyszeć, daje im prawo głosu. Odcięcie się od siebie nie jest żadnym ideałem, niespokojne oczekiwanie, aż jakiś niebiański projekt spadnie i wypełni pustkę. Odpowiedź na pytanie „co mam czynić, jakie jest moje powołanie?” — nie kryje się jak as w Bożym rękawie, ale przemawia z wnętrza naszych pragnień. Nie musimy się ich obawiać i podejrzewać się wciąż o tajemne złe intencje, które z pewnością przerażają nasze serca. Oczywiście, nasze podążanie drogą prowadzącą do prawdy i dobra domaga się oczyszczenia i umocnienia. Uświęcenie, które swoją krwią dokonuje w nas Baranek Boży, jest jednak wzmacnianiem i doskonaleniem danego od początku dobra. Dobrze jest zatem pytać siebie: czego pragniesz? To pytanie chcą usłyszeć nasz rozum, nasze dążenia i nasze uczucia.


Wojciech Jędrzejewski OP - ur. 1968, dominikanin, kaznodzieja Dominikańskiego Ośrodka Kaznodziejskiego, koordynator warsztatów kaznodziejskich, mieszka w Łodzi. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

OKRZYK RADOŚCI

Nawrócenie

Łaska spowiedzi

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości...

SMOK I KOBIETA


komentarze



Facebook