Umierać po ludzku
Można mieć tylko nadzieję, że nie znikną tak staroświeckie umiejętności lekarzy, jak nawiązywanie kontaktu z chorym człowiekiem, empatia, czerpanie z własnego doświadczenia, przenikliwość oraz intuicja.

W dyskusji o eutanazji jak zaklęcia pojawiają się wciąż te same stwierdzenia: cywilizacja śmierci, liberalizm, konsumpcjonizm, odrzucenie etyki chrześcijańskiej, sekularyzacja, ateistyczny humanizm. Może warto przy okazji tej dyskusji spojrzeć na stosunek do śmierci w naszej cywilizacji poprzez pryzmat relacji pacjent — lekarz, człowiek — technika. Trudno będzie te problemy od siebie oddzielić, tak samo jak trudno patrzeć na śmierć jako na zjawisko wyłącznie biologiczne.

Człowiek — śmierć

Historia ludzkiej śmierci zaczyna się wraz z pierwszymi pochówkami rytualnymi, czyli około 70 tys. lat temu, kiedy swoich przodków zaczęli grzebać neandertalczycy. Groby przyozdabiali czaszkami zwierząt, starannie ułożonymi kamieniami oraz roślinami sadzonymi na mogiłach. Te groby są pierwszymi świadectwami wiary w życie pozagrobowe, wiary w to, że człowiek istnieje nie tylko jako organizm biologiczny, że jest też coś poza czysto fizjologicznym trwaniem.

Niezwykłość śmierci ma swoje korzenie w osobistym doświadczaniu jej przez każdego człowieka. Obserwując świat, wiemy, że musimy umrzeć. Wiemy też o naszych narodzinach, skoro istniejemy. Jednak fakt narodzin — równie ważny jak śmierci — znamy jedynie z relacji bliskich, a ze śmiercią przyjdzie nam się zetknąć najprawdopodobniej całkowicie świadomie. Być może dlatego napawa nas takim lękiem. Być może dlatego boimy się, ponieważ przez całe życie nie stanęliśmy nigdy przed rozwiązaniem tak ostatecznym i nieodwracalnym. Tu należałoby zadać p (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Siłą Kościoła jest komunia

okladka

Ojcze, przebacz im...

Złudny powab utopii

Będzie mimo wszystko...


komentarze



Facebook