Archwium > Numer 337 (09/2001) > Czy to wina niebios? > Wyjście z mokrego piekła

Wyjście z mokrego piekła
Od powodzi, która zniszczyła znaczną część naszego miasta, minął ponad miesiąc. Czy tragedia może przynieść coś pozytywnego, mimo swego przerażającego i destrukcyjnego żniwa? Paradoksalnie wygląda na to, że tak się właśnie stało.

W poniedziałek 9 lipca nic w Gdańsku nie zapowiadało tragedii, która w kilka godzin zmieniła życie kilku tysięcy ludzi w prawdziwy koszmar. Po południu za oknami naszej redakcji zaczął padać deszcz. Początkowo niezbyt mocny, lecz z minuty na minutę przybierający na sile. Kiedy nawałnica trwała już niemal godzinę, postanowiliśmy sprawdzić sytuację w mieście. Im bardziej zbliżaliśmy się do Dworca Głównego PKP, tym bardziej byliśmy zaniepokojeni. W okolicach ulicy 3 Maja niepokój zamienił się w przerażenie. Nawałnica ukazała cały swój niszczycielski wymiar, kaskadami wody spadając w dół, na tory kolejowe. Nie da się zapomnieć widoku samochodów dryfujących w bystrych nurtach rzeki, która zajęła miejsce ulicy Kartuskiej. I przerażonych ludzkich twarzy w tramwajach, z których nie można było wysiąść.

Wrzeszcz walczy z wodą

Z minuty na minutę było coraz więcej przerażających relacji telefonicznych. Do redakcji dzwonili czytelnicy. „Przerwało wał na Kanale Raduni”, „Tą ulicą nie da się przejechać” — słyszeliśmy w słuchawce. Najpierw w jednym miejscu, potem w drugim, trzecim, aż w końcu okazało się, że takich wyrw było sześć. Przy nich ludzie, mieszkańcy zdani tylko na siebie, bo pomoc nie wszędzie mogła dotrzeć.

Tego wieczoru wracaliśmy do naszych domów. Jeden z nas dojechał bezpiecznie na wyżej położony Chełm, drugi chciał się dostać do Wrzeszcza. Bezskutecznie. Nie do pokonania okazała się maleńk (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Roman Daszczyński - ur. 1967, absolwent wydziału nauk politycznych Uniwersytetu Gdańskiego, dziennikarz gdańskiego oddziału "Gazety Wyborczej", wcześniej pracował w "Gazecie Gdańskiej" i "Dzienniku Bałtyckim", mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

Piotr Piotrowski - ur. 1973, studiuje filologię klasyczną na Uniwersytecie Gdańskim, dziennikarz gdańskiego oddziału "Gazety Wyborczej", wcześniej pracował w "Dzienniku Bałtyckim", mieszka w Gdańsku. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także


komentarze



Facebook