Archwium > Numer 337 (09/2001) > Czy to wina niebios? > Czy potrafimy uczynić sobie wody poddane?

Czy potrafimy uczynić sobie wody poddane?
Gdy jesteśmy świadkami ogromu ludzkich nieszczęść i tragedii związanych ze skutkami tegorocznej powodzi, zadajemy sobie po raz kolejny te same pytania: Czy tak musiało się stać? Co jest przyczyną wystąpienia tego zjawiska w takich rozmiarach?

W czasie reporterskich rozmów z mieszkańcami obszarów zagrożonych tegoroczną powodzią na południu Polski często padały zdania, że takiej wody nikt tu nie pamięta. Wśród wielu wypowiedzi jedna była szczególnie znamienna: „Te wały usypano w 1952 roku i nigdy nie widziały wody”. Tymczasem fakt występowania latem obfitych opadów, a potem pojawienia się wylewów rzek, jest dla naszej strefy geograficznej zjawiskiem normalnym. W języku i przekazach ludowych określa się te powodzie mianem „świętojańskich”. Z zapisów historycznych wiadomo, że po czasie bez zagrożenia następował okres dosyć częstych katastrofalnych wylewów rzek. Odbiciem tego zjawiska jest używane w hydrologii określenie „woda stuletnia”. Sygnalizuje ono stany wody, które mogą się pojawić statystycznie raz na sto lat. Ich znajomość pozwala rozsądnie zagospodarowywać dolinę rzeki.

Na wielu obszarach Ziemi spotykamy się z dużą regularnością zjawisk pogodowych czy klimatycznych, zarówno w ciągu dnia (deszcze zenitalne), jak i w ciągu roku (deszcze monsunowe). W Polsce natomiast — co charakterystyczne dla tej części Europy — pewne zjawiska pojawiają się nieregularnie. Dotyczy to zarówno samych zjawisk, jak i ich nasilenia, a szczególnie ich przestrzennego występowania. Cecha ciągłych zmian, braku regularności czy pojawiania się zaskakujących sytuacji pogodowych, znajduje również swoje odbicie w psychice mieszkańców obszarów o&nb (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Leon Kozacki - ur. 1938, profesor geografii, pracownik naukowy UAM, specjalizuje się w zagadnieniach związanych z kształtowaniem i ochroną środowiska, prezes PTPN, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Czy katolik może być sportowcem?

Rady Billa Cosby'ego

Dojrzewająca demokracja

Patrząc na Was, odpoczywam

JAK TO W RODZINCE.PL


komentarze



Facebook