Dwie ryby
To była moja pierwsza wizyta pod Rybą. Kilkakrotnie obszedłem całe pole. Tańczyłem, śpiewałem, chowałem się przed powracającą ulewą. Ze zdumieniem dostrzegłem, jak wiele twarzy ma zjawisko zwane Lednicą.

Polną drogą

Lednickie pole znajduje się kilka kilometrów od głównej szosy łączącej Poznań z Gnieznem. Zamiast spojrzeć na mapę, skręcam za wężykiem samochodów. To był błąd, na miejsce muszę przedzierać się wąskimi polnymi drogami. Jednak na pewno jadę w dobrym kierunku, bo na płotach, drzewach wiszą kartki zachęcające do pozostawienia samochodu pod opieką któregoś z miejscowych rolników. Wszystkie podwórka przerobione zostały na tymczasowe parkingi. Za 10 złotych zostawiam samochód na całą noc.

W zagrodzie obok płatna toaleta dla pielgrzymów. Na podwórku drewniany wychodek, zamiast łazienki miska z wodą, ale są odświeżacze powietrza i papierowe ręczniki. Gospodarze — choć do kościoła chodzą co niedzielę — na spotkaniu lednickim jeszcze nigdy nie byli. Dla nich ta noc to szansa zarobienia dodatkowych pieniędzy.

Pilnujący drogi policjanci starają się nie przepuszczać samochodów, ostatnie dwa kilometry trzeba przebyć piechotą. Wzdłuż drogi stoją utworzone naprędce punkty gastronomiczne, sklepiki z pamiątkami. Kupić można pocztówki, koszulki z emblematami Lednicy, smażone kiełbaski, lody, piwo. Zainteresowanie pielgrzymów niewielkie.

Polną drogą w stronę Lednicy wolno przesuwa się kolorowy tłum. Głównie młodzież prowadzona przez księży. Większość zaopatrzona w namioty, śpiwory, karimaty. Przed samym wejściem na pole zator. Pielgrzymi kierowani są do odpowiednich sektorów, kupują wejściówki w&nb (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Jastrzębowski - ur. 1976, absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, dziennikarz, twórca i redaktor naczelny Magazynu Sportowego Olimpik.pl, współpracuje z miesięcznikiem "W drodze", mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Fani chuligaństwa

Dzieci ciemności

Historia niezgody

Narkoman czy kryminalista?

Walka frustratów


komentarze



Facebook