Owoce kontemplacji
1 Krl 19, 9a.11?13 ? Ps 85 ? Rz 9, 1?5 ? Mt 14, 22?33

W dzisiejszych czytaniach przewijają się dwa aspekty życia wewnętrznego. Bóg objawia się człowiekowi. Od samego początku historii zbawienia zapisanej na kartach Biblii możemy obserwować to stałe poszukiwanie człowieka przez Boga. O tym też słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Bóg wzywa Eliasza, aby spotkał się z Nim na górze. Góra zawsze symbolizowała miejsce spotkania z Bogiem. Pewnie dlatego, że jest bliżej nieba. Bóg wezwał Eliasza, aby ten spotkał się z nim twarzą w twarz. Bardzo często kaznodzieje zatrzymują się na owym tajemniczym łagodnym powiewie, w którym Bóg objawił się Eliaszowi. Zapominają jednak, że Bóg powiedział mu coś bardzo konkretnego: „Idź, wracaj twoją drogą ku pustyni Damaszku. A kiedy tam przybędziesz, namaścisz Chazaela na króla Aramu”. Objawiający się Bóg zwraca się do Eliasza z bardzo konkretnym zadaniem – idź, zrób to, co powiedziałem.
W historii o Piotrze chodzącym po wodzie mamy ten sam schemat. Najpierw uczniowie widzą Pana, a następnie Piotr prosi, aby mógł do Niego przyjść. I Pan rzekł: „Przyjdź”. Spotkanie z Bogiem w ten czy w inny sposób zmusza nas do ruchu. Na tej ziemi nie istnieje kontemplacja dla samej kontemplacji. Zawsze jest ktoś, kto czeka na nasze świadectwo. Czasem będzie się nam wydawać, że idziemy przez pustynię jak Eliasz. Dopiero co ją przeszliśmy, spotkaliśmy się z Panem twarzą w twarz, a On znowu posyła nas z powrotem. Innym razem będziemy mieli wrażenie, że chodzimy po wodzie, że za moment nieprzyjazne fale zupełnie nas pogrążą. W jednym i drugim wypadku nadzieją napawa nas fakt, że robimy to na „Twoje słowo, Panie”.
Każdy z nas, niezależnie od tego, do którego nieba byłby porwany, jak święty Paweł, wraz z nim powinien „w sercu swoim odczuwać wielki smutek i nieprzerwany ból”, ponieważ są tacy, którzy nie wierzą. Właśnie do nich posyła nas Bóg. W Księdze Ezechiela możemy znaleźć kolejny przykład takiej misji. Myślę, że szczególnie będzie ona czytelna dla dominikanów, mężów w białych szatach: „Następnie patrzyłem, a oto nad sklepieniem, rozpościerającym się nad głowami cherubów, było coś jakby szafir, a z wyglądu było podobne do tronu. Potem On rzekł tak do owego męża, odzianego w lnianą szatę: »Wejdź pomiędzy koła pod cherubami, a napełniwszy swe dłonie ognistym węglem z miejsca między cherubami, rozrzuć go po mieście! « I wszedł tam na moich oczach” (Ez 10,1–2). A my powinniśmy wejść tam wraz z nim. 


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz, dyrektor Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu w Kijowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WIĘZIEŃ W PANU

TRZY POKUSY - JEDEN CEL

Fregit

Quo vadis, Domine?

ŹRÓDŁA EWANGELIZACJI


komentarze



Facebook