Archwium > Numer 457 (09/2011) > Silny potrzebuje słabego > Słabość przekuta w siłę

Słabość przekuta w siłę
Każdy z nas ma jakieś ograniczenia, ale nie znaczy to, że zabierają nam wszystko, coś zostaje. To coś jest wartością życia.

„Najchętniej będę się chlubił z moich słabości”. Ale czy słabość może być siłą? Zapewne takie pytanie często zadają sobie osoby zmagające się z jakąś słabością i szukające odpowiedzi, jak z nią żyć. Ja też sobie to pytanie wielokrotnie zadawałam, zwłaszcza jako nastolatka nieszczęśliwa z powodu dużej niepełnosprawności, a potem jako studentka szukająca swojego miejsca w życiu. Dziś sobie tego pytania nie zadaję, znam odpowiedź. Wiem, że „słabość” może być darem, wiem, że można ją przekuć w siłę. Tę odpowiedź znalazłam w swoim życiu, w poczuciu, że mogę zmieniać świat na lepsze. Ta siła wzięła swój początek w chorobie. Jako dziecko zachorowałam na polio i od tego czasu niepełnosprawność stała się nieodłączną częścią mojego życia. Mogłabym się zastanawiać, kim bym była i co bym robiła, gdybym była „zdrowa”. Ale po co gdybać, skoro mogę wejrzeć w swoje życie i zobaczyć drogę, którą prowadziła mnie Opatrzność, zaopatrując mnie na nią w kalectwo i rodzinę z problemami.

Macie więcej, a nie mniej

Dziś, pisząc te słowa, mam silne poczucie sensu swojego życia. Czuję się szczęśliwa, bo czuję się potrzebna innym. Ale żeby dojść do momentu, w którym spokojnie mogę wypowiadać te słowa, musiałam przejść drogę wiodącą do akceptacji. Pomogli mi w tym niezwykli ludzie. Miałam szczęście trafić jako nastolatka do Lubuskiego Ośrodka Rehabilitacyjno-Ortopedycznego w Świebodzinie, gdzie spędziłam kilka lat na operacjach, ćwiczeniach i nauce. Dr Lech Wierusz, twórca i dyrektor ośrodka, lekarz i wychowawca wielu pokoleń „dzielnych niepełnosprawnych”, zwany przez nas „Dyrem&rdquo (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janina Ochojska - założycielka i szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, absolwentka astronomii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W czasie studiów związana była z duszpasterstwem oo. jezuitów, w 1976 roku zaangażowała się w działalność opozycyjną. Mieszka w Warszawie i Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KTO JEST MOIM BLIŹNIM?

ROZMYŚLANIA PRZEDŚWIĄTECZNE

ROBOTY PO PAcHy

ŻYCIE PO ZDRADZIE ISTNIEJE

Studnia życia


komentarze



Facebook