Archwium > Numer 317 (01/2000) > Kiedy się modlisz > Mądrość, którą mogłem znaleźć w domu

Mądrość, którą mogłem znaleźć w domu
Pokusy w czasie twej wędrówki nie maleją, ale stają się coraz silniejsze. Dawne rany i krzywdy odezwą się z taką siłą i pasją, że będą prawie nie do zniesienia. Zanim spostrzeżesz, co się dzieje, zaczniesz obmyślać zemstę, planować, jak odpłacić pięknym za nadobne. Nie zdając sobie sprawy, zaczniesz rwać na strzępy charakter innych ludzi. Jakby znikąd wybuchną silne zmysłowe i seksualne uczucia i żądze.

Po raz kolejny Peter zjawił się spóźniony o prawie pół godziny. Było to do niego zupełnie niepodobne, ale wiedziałem, że ma dużo spraw na głowie.

— Teraz, gdy pokrótce nakreśliłem ci mapę drogi mistycznej — powiedział — pozwól, że przejdę do położenia, w którym sam się znalazłeś.

Każdy, kto poważnie i regularnie modli się przez dłuższy czas, w końcu znajdzie się po drugiej stronie pierwotnej żarliwości, na progu nocy. W tym momencie większość tych, którzy zaszli tak daleko w modlitwie, zazwyczaj się wycofuje — sam byłem tego bliski. Wszystkie moje wysiłki kończyły się całkowitym niepowodzeniem. Ilekroć próbowałem modlić się tak jak dawniej, niczego nie osiągałem. Pisma, nabożeństwa, medytacje, które wcześniej mnie poruszały, przestały mieć na mnie wpływ. Modlitwie towarzyszyły zawsze dwie udręki. Pierwsza — palące pragnienie Boga, druga — umysł pełen rozproszeń. Doprowadzały mnie do szaleństwa, gdyż nie mogłem sobie z nimi poradzić. Moje serce było niespokojne zarówno podczas modlitwy, jak i poza nią, i uważałem ją za bezsensowną. Nieustannie odczuwałem pokusę, by zrezygnować i zająć się czymś pożyteczniejszym.

— Dokładnie tak samo się czułem — powiedziałem. — Prawdą jest też, że jak mogłem, uciekałem od modlitwy. Jednak to niewiele dawało, gdyż nic poza nią mnie nie zadowala. Nie mam żadnego hobby ani nic nie budzi we mnie wcześniejszego entuzjazmu.

— Właśnie — powiedział Peter. — Wszystko, o czym mówisz, utwierdza mnie w tym, że jesteś na właściwej, a nie na złej drodz (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


David Torkington - ur. w Manchesterze tuż przed wybuchem II wojny światowej, pisarz, wykładowca, rekolekcjonista, publikuje felietony w "Catholic Herald", najważniejszej gazecie katolickiej w Anglii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Jak połączyć teologię ze śmieciami?"

"Jak połączyć teologię ze śmieciami?"

Dotyk Boga

Jak rozpocząć modlitwę?

Między budyniem a ekstazą


komentarze



Facebook