Rzymianin z AK
Stanisław Broniewski wspomina niezwykle bojową i konstruktywną postawę Józefa Rybickiego w sytuacji ogólnego przygnębienia i załamania. Stan wojenny traktował jako typowy, bolszewicki, zdradziecki atak na bezbronnego przeciwnika. Uważał, że nie wolno się poddać, trzeba się bronić, walczyć.

Niedzielny poranek 13 grudnia 1981 roku, mróz siarczysty, świeci słońce. Nie działają telefony. Radio i telewizja powtarzają przemówienie gen. Jaruzelskiego, a spikerzy w wojskowych mundurach odczytują dekret o stanie wojennym. Na ulicach ten sam dekret widnieje na wielkich plakatach niczym manifest PKWN w 1944 roku.

Dr Józef Rybicki natychmiast zaczyna działać. Pisze list — memoriał do partyjnego i wojskowego dyktatora PRL–u. Ma też koncepcję, kto ten list powinien podpisać: niewiele osób, za to znanych i szanowanych. Już nazajutrz spotyka się z „Orszą”, naczelnikiem Szarych Szeregów, Stanisławem Broniewskim. Pamięta on jeszcze po latach, że chcieli, aby wśród składających podpis znalazły się co najmniej dwie kobiety. Zastanawiają się, czy na liście nie ma zbyt wielu ludzi związanych z Armią Krajową. Wspomina niezwykle bojową i konstruktywną postawę Józefa Rybickiego w sytuacji ogólnego przygnębienia i załamania. Stan wojenny traktował jako typowy, bolszewicki, zdradziecki atak na bezbronnego przeciwnika. Uważał, że nie wolno się poddać, trzeba się bronić, walczyć. Należy natychmiast mobilizować społeczeństwo i określić żądania. W pełni jednak akceptował strategię „Solidarności” wzywającej do biernego oporu i powstrzymania się od walki zbrojnej. Twierdził, że każdy obywatel powinien podjąć działania na miarę swoich możliwości. Był optymistą, dlatego oceniał próbę pacyfikacji społeczeństwa jako kolejną bitwę, chyba już ostatnią przed definitywnym zwycięstwem. Kiedy Stanisław (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Wiśniewski - ur. 1933, dziennikarz, stały korespondent "Dziennika Polskiego" wydawanego w Londynie, autor kilkunastu książek, w tym m.in.: "Ostatni z rodu", "Pani na Berżenikach", "Tego nie dowiecie się z książek", mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kiedy ranne wstają zorze

Ukrzyżowany i Umiłowany

Uczniowie światłości

Tomasz nie wątpi, tylko nie dowierza

Akt ofiarowania się Miłości Miłosiernej


komentarze



Facebook