Dziwny dom
Niezwykłość Janiny Hertz - tak obecna w jej twórczości - brała się ze szczególnego wymiaru osobistego świadectwa. Pisarka przez całe życie pozostawała przykuta do wózka inwalidzkiego w związku z poważnym schorzeniem neurologicznym, objawiającym się w nieustannych, mimowolnych konwulsyjnych ruchach całego ciała, zwłaszcza rąk i głowy. Można tylko wyobrazić sobie, jak wielką trudność musiały sprawiać jej czynności życia codziennego, nie wspominając w ogóle o pracy twórczej. Wszystkie swoje teksty dyktowała. Miała opinię osoby niezwykle radosnej, towarzyskiej, sławnej z ciętego dowcipu. W stosunku do przyjaciół używała nazw różnych zwierząt. O sobie mówiła małpo?żmija... Wszystkie cechy jej religijności - od głębi po dowcipny dystans wobec siebie - przebijają z tego krótkiego wspomnienia z rekolekcji, które odbyły się we wrześniu 1963 roku w Laskach.

Rekolekcje zawsze kojarzyły mi się z idealną ciszą, przerywaną modlitwą i różańcem, postaciami ludzkimi, przytłoczonymi ciężarem własnych win i marnością świata.

Z przymrużonym okiem

Przywoływały obraz pokutującej Magdaleny z czaszką w ręku, białych kamedułów powtarzających memento mori. Jednak rekolekcje mogą być rozśpiewane, radosne, tak jak wymarzył je sobie św. Franciszek z Asyżu. Z takimi rekolekcjami zetknęłam się dopiero w Laskach. Jechałam na nie jak sceptyk jedzie do miejsca cudownego, jak niewierzący, jadący odwiedzić sławne miejsce kultu. Jechałam z przymrużonym okiem, z pewną niechęcią. Znałam rekolekcje dla chorych, owe tragiczne, pełne jęków, które przygotowują kaleki i chroników na nieuniknioną śmierć, w których mówi się, że są prochem i niczym przed Panem. Są one przytłoczone jakby kapturem nieszczęścia ludzkiego. Po kątach kościoła lokują się ciekawscy, robią uwagi szeptem lub półgłosem, pokazują palcami bardziej „atrakcyjne” przypadki. Staruszki śpią w ławkach i fotelach, a budzą się tylko na śniadanie i na obiad. Nie, takich rekolekcji mam po uszy. Mam do nich wstręt człowieka jeszcze młodego, którego żywcem chciano pogrzebać.

Pierwszego dnia po przyjeździe na rekolekcje dla chorych w Laskach uderzyło mnie, że nikt nie zwracał najmniejszej uwagi, gdy po kolacji nie poszłam do kaplicy na nabożeństwo. Jak to, nikt się nie gorszy moim postępowaniem? Nie ma szeptów, uwag, kiwania głowami? Nie jestem p (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janina Hertz - (1926?1993), debiutowała w 1950 roku, w jej dorobku literackim znalazły się teksty medytacyjno?refleksyjne, poczytne powieści historyczne oraz sztuki sceniczne, czerpała z inspiracji religijnej, uhonorowano ją Nagrodą Literacką im. Włodzimierza Pietrzaka. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ZARAŻENI GRZECHEM

ZAPOMNIANY KAZIMIERZ MANN

Dobra ziemia

KONIEC REPUBLIKI BIAŁYCH

WIERNOŚĆ OBIETNICY


komentarze



Facebook