Archwium > Numer 319 (03/2000) > Otworzyć się na dziecko > Przyjęłabym każde dziecko świata

Przyjęłabym każde dziecko świata
Historia Pani rodziny jest niezwykła. Gdybyśmy Pani nie znali, moglibyśmy ją uznać za wręcz niewiarygodną. Sprawy nadprzyrodzone pomieszane z całkowitą i bolesną prozą życia. Wiemy, że nie chce Pani za bardzo o tym mówić, ale ta opowieść może niejednemu człowiekowi pomóc. Jak to się stało, że została Pani matką dziesięciorga nieswoich dzieci?

Nigdy nie używam określenia: nieswoje dzieci. No cóż, jeśli chcecie tego wysłuchać, to musicie od początku. Miałam swoich rodzonych dwoje. Był rok 1986. Skończyłam 38 lat i dojrzałam do spotkania się z sobą samą. Zobaczyłam bezsens swojego życia. Sądzę, że prawie wszyscy ludzie myślący muszą sobie w pewnym wieku zadać ważne pytania. Zrodziło się we mnie pragnienie: jeżeli jest Bóg, to chcę w niego uwierzyć. Pan Bóg nie pozwolił mi czekać, tylko mnie rzucił trzy razy na kolana. Potem już poszło jak po sznurku. Najpierw wpadła mi w ręce taka książka — myślę, że nie przypadkiem, bo, jak powiada mój znajomy ksiądz, przypadki są tylko w gramatyce — Ludzie, którzy żyli Ewangelią. Tam przeczytałam o Edycie Stein. Zobaczyłam, że światły człowiek mógł uwierzyć i z całą odpowiedzialnością przyjąć tę wiarę do końca. Drugą postacią była Stanisława Leszczyńska, położna z Oświęcimia. Komentarzy nie trzeba, bo raport położnej z Oświęcimia mówi za siebie. Jak ona to wszystko robiła, że nigdy nie było przy połogu zakażenia? Czyli On jest, żywy, On zainterweniował. Zobaczyłam, że ci ludzie mieli odwagę żyć Ewangelią w XX wieku. Potem wpadł mi w ręce życiorys Maksymiliana Kolbego. Tam przeczytałam, że jedyne, co się zachowało z jego ciała, to zdjęcia rentgenowskie. Jedno płuco miał bez miąższu płucnego. Jak to jest możliwe, że mnie zwykłe zapalenia oskrzeli powalały, a ten człowiek z podziurawionymi płucami żył, chodził, nosił ciężary? Ujrzałam poprzez tych ludzi moc Bożą w człowieku otwartym na Niego. Czy jest możliwe (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.



Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także


komentarze



Facebook