Archwium > Numer 320 (04/2000) > Listy ze świata > Egzystencjalne wycie Katarzyny Kozyry

Egzystencjalne wycie Katarzyny Kozyry
Wywoływanie społecznego skandalu stanowi formę krzyku nieatrakcyjnych kobiet pragnących zwrócić na siebie uwagę i mieć swoje pięć minut sławy. Jest to wycie jednostek chcących społeczeństwo obrazić po to, aby być przez moment przez to społeczeństwo dostrzeżonymi.

Niedawno odbyło się kolejne międzynarodowe biennale sztuki w Wenecji. Polskę reprezentowała tam pani Katarzyna Kozyra. Warto więc jej twórczości poświęcić kilka słów.

Już jakiś czas temu prasa, media i krytycy sztuki nagle i niespodziewanie ogłosili, że pani Katarzyna Kozyra stanowi jedną z „gwiazd młodszej generacji polskich artystów”. Zasada jest taka: gdy ktoś ośmieli się powątpiewać w talent artysty, którego media mianowały gwiazdą, ryzykuje zdobycie etykietki prostaka oraz człowieka w ogóle nie rozumiejącego sztuki. Stąd też parę lat temu, po pierwszej wystawie prac pani Kozyry (można było wtedy obejrzeć jej rzeźbę złożoną z padliny konia, psa i jeszcze paru zwierząt), głosy ludzi ośmielających się wysuwać przypuszczenia, że opinie na temat geniuszu pani Kasi są nieco przesadzone i zostały zakrzyczane przez entuzjastów nowego wielkiego talentu.

Przez jakiś czas było o pani Kasi cicho, aż nagle wyskoczyła z nowym pomysłem. W łaźni publicznej w Budapeszcie umieściła ukrytą kamerę i sfilmowała kąpiące się (nago, gdyż takie tam panują zwyczaje) kobiety, po czym pokazała to publicznie. Mam, przyznam się, pewne wątpliwości prawne, czy wolno coś takiego robić i czy osoby pokazane na filmie nie mogłyby jej pozwać do sądu (w USA byłoby to możliwe i pani Kasia pewnie zostałaby skazana na płacenie takiego odszkodowania, że odechciałoby się jej zajmować sztuką), ale krytycy zaczęli artystkę wychwalać pod nieboskłony, odkrywając w jej filmie niezgłębione pokłady ukrytych treści (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Włodek - ur. 1965, pracownik naukowy, przebywa w USA, publikuje w miesięczniku "W drodze" oraz w polskiej prasie wydawanej poza granicami kraju. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Demokracja

Postęp czy regres?

"Save the whales, kill the babies"

Zapomniany noblista

Nie mam ochoty na wojaczkę


komentarze



Facebook