Archwium > Numer 322 (06/2000) > Świeccy przy ołtarzu > Przedłużenie mojej ręki

Przedłużenie mojej ręki
Obecność świeckich szafarzy Komunii świętej to tylko powrót do źródeł, do pierwszych wieków chrześcijaństwa. Wprowadzenie ich posługi jest wielkim darem dla Kościoła. Daje szansę dotarcia z Eucharystią do chorych. Szafarze mogą ich odwiedzać w każdą niedzielę, a nawet codziennie.

Pan Krzysztof przyjmuje Komunię świętą z rąk księdza. Potem bierze od niego puszkę z komunikantami. Ubrany w długą, białą albę staje na stopniach prezbiterium. Wierni ustawiają się w kolejce, jeden za drugim. Po chwili wypowiada znane słowa „Ciało Chrystusa”.

— Kiedyś mogłem tylko cicho odpowiedzieć „amen” i zjednoczyć się z Jezusem. Teraz mogę Jego Ciało zanosić innym — mówi z przejęciem.

Większe dobro

Świeccy szafarze pojawili się w Kościele powszechnym w 1973 roku. Kongregacja Kultu Bożego „Immensae caritatis” tłumaczyła to „potrzebą duszpasterską i większym dobrem duchowym wiernych”. Konferencja Episkopatu Polski zdecydowała się na ten krok dopiero w 1990 roku. Wtedy właśnie zezwoliła ona biskupom ordynariuszom na wprowadzenie tej posługi na terenie ich diecezji. Jako pierwsze nadzwyczajnych szafarzy ustanowiły diecezje katowicka, gdańska i opolska. Potem były kolejne.

„Mając na uwadze umożliwienie chorym w domach częstsze jednoczenie się z Chrystusem Eucharystycznym oraz spełniając prośbę wielu kapłanów, by ułatwić wiernym przyjmowanie Ciała Pańskiego w kościołach (...) powołuję w Archidiecezji Poznańskiej nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej...” — ogłosił w Wielki Czwartek 1 kwietnia ubiegłego roku metropolita poznański ks. abp Juliusz Paetz.

Dla jednych było to oczywistym i naturalnym krokiem, innym nie mieściło się w głowie. Zwolennicy wytaczali swoje arg (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Katarzyna Bróździak - ur. 1967, absolwentka filologii polskiej i teologii na UAM, dziennikarka, mężatka i matka, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Ludzie mnie fascynują

"Messiah", Georg Friedrich Haendel

ZAWSTYDZENIE

Tysiąc kroków

O SPRAWIEDLIWOŚĆ CHODZI CZY O ZEMSTĘ?


komentarze



Facebook