Niemy dzwon
"szkoła polska" wobec Kościoła katolickiego 1

Dzisiejsze sposoby ujmowania rzeczywistości społeczno–politycznej Polski, modelu człowieka i obywatela, państwa i narodu, słowem — świat, w którym dzisiaj żyjemy, korzeniami sięga późnych lat 50. Także i tam kształtowały się podstawy naszego dzisiejszego stosunku do katolicyzmu i Kościoła katolickiego. Wpływ na ten stosunek miała również „szkoła polska”, jedno z najwybitniejszych zjawisk historyczno–filmowych w polskim kinie.

„Szkoła polska” niezależnie od klasyfikacji definiowana jest jako jedno z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejsze zjawisko w historii polskiego kina czy szerzej — kultury polskiej. Do dzisiaj autorzy „szkoły”, tacy jak Wajda, Kawalerowicz czy Kutz, uznawani są za największych mistrzów polskiego kina, a każda ich ekranowa wypowiedź (nawet nieudana) ma w sobie znamię wielkości. Jedną z podstawowych zalet „szkoły” był fakt nawiązania przez autorów tej formacji (poprzez filmy) dialogu ze społeczeństwem na płaszczyźnie mitów żywych po Październiku ’56, a jednocześnie nadanie tworzonym dziełom ponadczasowego statusu wynikającego z ich wysokiej rangi artystycznej. Filmy „szkoły polskiej” reinterpretowały dotychczasowy stosunek społeczeństwa do wielu strategicznych dla życia narodu kwestii, w tym także stosunek do katolicyzmu.

Bez wiary w Boga

Generalnie katolicyzm jest tradycją negatywną w filmach zaliczanych na mocy różnych klasyfikacji do ka (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Kornacki - ur. 1970, adiunkt w Zakładzie Dramatu, Teatru i Filmu Uniwersytetu Gdańskiego, autor książki "Kino polskie wobec katolicyzmu 1945-1970", żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Niebezpieczna zabawa w diabła

Dramat porównań

Odnaleźć najgłębszy ton

American, ale czy Beauty?

Potyczka ducha z rynkową materią


komentarze



Facebook