Archwium > Numer 460 (12/2011) > W drodze do ołtarza > ZAŁOŻYĆ WŁASNE ŻYCIE

ZAŁOŻYĆ WŁASNE ŻYCIE
Rodzicielstwo zakłada poczęcie dzieci, wychowanie i rozstanie z nimi. Nie można decydować się na bycie matką czy ojcem pod warunkiem, że moje dziecko w przyszłości nie odejdzie z domu.

Po czym można poznać, czy ktoś jest na tyle oderwany od rodziców, żeby wejść w małżeństwo? Jak to rozpoznać u siebie?

Wydaje mi się, że nikt, wchodząc w związek, nie myśli o sobie w taki sposób. Podstawowym symptomem zdolności do rozstania jest to, że ktoś w ogóle zainteresował się inną osobą. To już zalążek chęci budowania związku, a tym samym wejścia w proces separacji z rodzicami. Oczywiście, na tym etapie jeszcze nie wiemy, co jest „pod spodem”, czy ta osoba jest dobrze przygotowana, ale minimum już posiada, bo przecież są tacy, którzy nie są w stanie wejść w żaden związek.

Nawet go rozpocząć?

Tak, bo się boją zostawić matkę czy ojca. Myślą sobie: dopóki mama czy tato żyje, moim obowiązkiem jest opieka nad nimi. „Wycinają” wszystkich ludzi dookoła, wysyłają komunikat: jestem niedostępny.

Spotyka ojciec takie osoby? Mnie się wydaje, że to margines.

Spotkałem ludzi, którzy mają olbrzymie poczucie odpowiedzialności za rodziców i bardzo nieadekwatny dług wobec nich, choćby dług wdzięczności. Na szczęście takich ludzi nie ma zbyt wiele, ale jest jeszcze mnóstwo sytuacji pośrednich.

To musi być złe i chore, jeśli przywiązanie do rodziców uniemożliwia wejście w jakikolwiek inny związek. Dla mnie to kiszenie się we własnym sosie, w egoizmie, w uzależnieniu.

Tak szybko bym tego nie oceniał. Obserwując coś z boku, możemy uważać, że to jest chore i złe, ale człowiek, który jest „w środku”, zupełnie inaczej to przeżywa. Sytuację trzeba zawsze zobaczyć (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Maciej Soszyński OP - ur. 1972, dominikanin, prowadzi Dominikańską Akademię Małżeńską. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

Jolanta Brózda-Wiśniewska - ur. 1974, dziennikarka, publicystka, krytyk muzyczny. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu. W latach 2000-2008 dziennikarka działu kultury "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Publikowała także w "Uważam Rze", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym" i "Canorze". Ma męża i dwóch synów, mieszka w Anglii. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

DO DWÓCH KARTEK SZTUKA

Odwaga nieplanowania

TRASA SZEŚĆ ZET

Dziwne kalectwo

Nie wszystko ode mnie zależy


komentarze



Facebook