BUTY
Iz 40,1-5.9-11 ; Ps 85 ; 1 P 3,8-14 ; Mk 1,1-8

Kto wychował się lub spędził młodość w górach, doskonale wie, jak wiele wysiłku kosztuje zwykłe pójście po zakupy. Prawie zawsze pod górkę. Kiedy idziemy do sklepu albo kiedy wracamy do domu. I nigdy nie wiadomo, co lepsze – wspinać się, kiedy jeszcze mamy siły, czy robić to raczej w drodze powrotnej.

Moja rodzina pochodzi z maleńkiego przysiółka ukrytego wysoko w górach (na mapach nosi on czasami nazwę pochodzącą od naszego nazwiska). Tata opowiadał, że w latach 60. XX wieku mieszkało tam jeszcze pięć dużych rodzin, z odpowiednio dużą liczbą dzieci. Aby dostać się do przysiółka, trzeba było iść minimum godzinę (pod górę). Zapewne dlatego mieszkańcy schodzili do wioski tylko raz lub dwa razy w tygodniu. Dzieci miały oczywiście gorzej, bo chodziły do szkoły. Dorośli zajmowali się wydzieraniem naturze wolnego kawałka ziemi, na której można by posadzić ziemniaki. Oczywiście w niedzielę wszyscy szli do wsi, aby uczestniczyć we mszy świętej i odwiedzić bliskich na cmentarzu. Schodząc, zatrzymywali się na granicy lasu i zmieniali obuwie. Każdy miał tylko jedną parę odświętną, trzymaną na okoliczność wyjścia do kościoła albo na podróż „do miasta”. Na co dzień chodzili w innych, takich, których nie szkoda było niszczyć przy pracy.

Dzisiejsze czytania przywołały obraz tamtego zapomnianego przysiółka i tej ciągłej wspinaczki pod górę. Jestem realistą i myślę, że nie uda się nam wyprostować wszystkich ścieżek. Zawsze zostaną jakieś góry i zakręty, kałuże i błota. Co nie oznacza, że nie warto próbować. Asceza, ten duchowy wysiłek, jest częścią naszego życia i nie da się od niej uciec. Prostowanie ścieżek zajmie nam czas do końca naszych dni.

Z jednej strony adwent to czas ascetycznego wysiłku, pracy podobnej do tej, którą wykonuje rolnik wydzierający urodzajne pole kamienistej ziemi. Z drugiej strony, to również czas zmiany naszego życia. Jeśli przegrywany w walce z naturą, zawsze pozostaje możliwość zejścia do wsi, zawsze pozostaje możliwość zmiany obuwia. Spowiedź daje nam szansę zacząć wszystko w nowej parze butów.


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz, dyrektor Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu w Kijowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TRZY POKUSY - JEDEN CEL

PRZEBUDZENIE

Współczucie i inteligencja

SPRÓBUJ SIĘ UCIESZYĆ

ZWYCIĘZCA ŚMIERCI


komentarze



Facebook