Dwóch niepancernych i pies
Kiedyś znajomy celnik zapytał się zwierzchnika: "Jeżeli na oddział przypadają dwie kamizelki kuloodporne, to z tego wniosek, że reszta ludzi ma iść na odstrzał?". Usłyszał, że jeśli się boi, to w takiej sytuacji ma odmówić udziału w akcji. "Gdybym się bał, to bym sprzedawał śledzie w sklepie rybnym" - odciął się zdesperowany.

Pracuje Pan w wydziale przeciwdziałającym przemytowi narkotyków, wymaga to determinacji. Czy można być celnikiem z powołania?

 

Myślę, że każdy, kto chce osiągnąć sukces w swoim zawodzie, musi być jego pasjonatem. Musi wiedzieć, czego oczekuje od siebie i czego mogą oczekiwać od niego inni. Ktoś, kto chce być celnikiem, a nie ma pewności, czy zdoła stanąć na granicy i nie wziąć łapówki, nie powinien wybierać tego zawodu. Każda łapówka jest złem, ale branie jej za przepuszczanie narkotyków jest złem zwielokrotnionym, bo dotyczy życia już nie tylko pojedynczego człowieka, ale znacznej części społeczeństwa. Jeśli chodzi o propozycje łapówki, to przy narkotykach w zależności od wielkości przemytu zaczynają się one od kilkuset marek, a kończą się na bardzo dużych pieniądzach. Za puszczenie większego transportu można sobie kupić niezłej klasy samochód.

Czy przepuszczanie narkotyków za łapówkę jest zjawiskiem częstym?

Nie słyszałem o jakimś koledze, żeby wziął „w łapę” i puścił. Nie mówię, że jest to zjawisko niespotykane, ale praktycznie niewykrywalne. Ryzyko jest zbyt duże. Człowiek, który weźmie łapówkę za narkotyki, jest już w pewnym sensie skończony, chodzi na pasku mafii czy przemytników. Najczęściej się go nagrywa albo filmuje. Musi zatem przepuszczać coraz więcej towaru.

Zawód celnika uchodzi za jeden z&n (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Jasiński - ur. 1949, nauczyciel w podpoznańskim gimnazjum, kawaler. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Na czubkach palców

HEJ, MAŁODUSZNI

TANIEC RADOŚCI

UWOLNIĆ OD DŁUGÓW GRZECHÓW

O książce katolickiej myśli kilka


komentarze



Facebook