BÓG OSWOJONY
Jak się wyleczyć z gipsowej wiary, fosforyzujących gestów, z kremówkowego Boga?

Podobno żyjemy w epoce, w której sztuka umiera. Coraz rzadziej widzimy tradycyjne obrazy, a coraz częściej połączenie różnych form, które nazywamy przezornie instalacjami. A jednak, choć sztuki współczesnej nie rozumiemy, choć mamy z nią problem, to katolik jest wiecznie na nią obrażony. Jego uczucia religijne zostały zszargane, pozwy wniesione. Nergal drący Biblię na scenie, Madonna, która śpiewa piosenki wisząc na krzyżu, Janusz Palikot upozowany na Jezusa na okładce „Newsweeka” i okrzyknięty Mesjaszem lewicy. Czy to jeszcze dopuszczalna prowokacja artystyczna, czy już bluźnierstwo? Oburzenie i gniew raczej niczego nie załatwiają. Wiecznie obrażony katolik pozwolił na odebranie sobie głosu. Przypomina byka, który nie wiadomo dlaczego musi ciągle reagować na czerwoną płachtę. Zdecydowana większość – przyjmijmy to szerokie określenie – działań artystycznych jest jedynie grą obliczoną na skandal, chwilowe zainteresowanie mediów, wreszcie zwiększoną popularność przekładającą się na większe zarobki (choć i to nie jest już takie oczywiste w dobie internetu). Zbyt daleko im do bluźnierstwa. O nie, bluźnierstwo może ranić, ale domaga się szacunku. Bluźnić może tylko ten, kto był blisko Boga, kto był Jego przyjacielem. Doświadczył sacrum, stoczył z nim walkę, mocował się całym swym jestestwem, by stać się w ostateczności jego antyobrazem. Bluźnierca może profanować duchową rzeczywistość, jeśli wpierw jej doświadczył – wtedy jego czyny są zakotwiczone, mówią, przedrzeźniając język Tamtej Rzeczywistości. W innym wypadku, bez swej duchowej historii, działania artystyczne są żonglowaniem (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta i eseista. Autor zbioru esejów "Miasto wewnętrzne" oraz książek poetyckich "Ostatnie Królestwo" i "Czas przycinania winnic". Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Strzela z łuku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Fronda"

"Przeznaczenie" Adolphe'a Gesché

DZIENNIK OKRĘTOWY

W stronę większej wolności

NAGA PRAWDA


komentarze



Facebook