WIARA DANA, WIARA ZADANA
Iz 50,4-9a * Ps 116 * Jk 2,14-18 * Mk 8,27-35

„»A wy za kogo Mnie uważacie?«. Odpowiedział Mu Piotr: »Ty jesteś Mesjaszem«”.

Mateusz zapamiętał ponadto dalsze słowa Jezusa: „Błogosławiony jesteś, Szymonie… Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Wyznanie Piotra nie opiera się zatem na żadnych racjonalnych argumentach. Jest ono owocem Bożego daru. Jezus kontynuuje: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój… I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,17–19).

Piotr mógł poczuć się tak, jakby już znalazł się w niebie. Ale jaka naprawdę była w tym czasie jego wiara? Szczera, rzetelna, prostolinijna, ale jednak jeszcze bardzo niedojrzała.

Na pewno nie dość dojrzała, aby pojąć tajemnicę Krzyża, a zwłaszcza potrzebę drogi poprzez Krzyż. Jezus musiał go upomnieć: „Nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku”. Po czym tłumaczył uczniom: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z powodu Mnie i Ewangelii, ten je zachowa”.

Piotr był również przekonany, że jego wiara jest mocniejsza niż wiara innych uczniów, że przetrwa każdą próbę. W czasie Ostatniej Wieczerzy mówił do Jezusa: „Choćby wszyscy zwątpili, ja nie zwątpię!”. I znowu Jezus musiał przywołać go do rzeczywistości: „Zapewniam cię: Jeszcze dzisiaj, tej nocy (…) ty trzy razy się Mnie wyprzesz” (Mk 14). I tak właśnie się stało! Musiało minąć wiele lat, zanim wiara Piotra naprawdę dojrzała do świadectwa męczeńskiej śmierci.

W dzisiejszych czytaniach ukazane są dwie drogi dojrzewania naszej wiary. Najpierw droga doskonalenia przez czyny miłości. O niej mówi święty Jakub: „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie… Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków”. Wiara i czyny (niekiedy wymagające prawdziwego samozaparcia) tworzą nierozerwalny związek. Jesteśmy przecież stworzeni na obraz Boga, który jest miłością i który działa.

Ale jest i druga droga: doskonalenia przez cierpienie. Mówi o tym dzisiaj prorok Izajasz. Sam Jezus najpełniej pokazał nam tę drogę, przeszedł nią do końca. Droga bardzo trudna, ale czasem konieczna.

Musimy wędrować po obu tych drogach. Tylko jeden Pan wie, w jakim stopniu potrzeba nam każdej z nich. Naszym zadaniem jest, aby wiernie iść nimi za Jezusem.


Marek Pieńkowski OP - ur. 1945, dominikanin, dr matematyki, duszpasterz, kapelan konwentualny ad honorem Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Mieszka w Rzeszowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

UMARLI NIECH GRZEBIĄ UMARŁYCH

SŁOWO MIŁOŚCI

ZNAK NIEZAWODNEJ NADZIEI

ISTNIEĆ DLA CHWAŁY BOŻEJ

DIABEŁ NIE UBIERA SIĘ U PRADY


komentarze



Facebook