Archwium > Numer 472 (12/2012) > Z innej perspektywy > SIEDZIAŁEM SOBIE NA ŁAWCE

SIEDZIAŁEM SOBIE NA ŁAWCE
Lubię pytać moich braci w klasztorze, gdy wracają z jakiejś podróży, o to, co im się najbardziej podobało. Gdybym miał sobie odpowiedzieć na to pytanie, bez wahania wybrałbym siedzenie na ławkach.

FOT. MAŁGORZATA ŚLUSARCZYK


Zaraz po przyjeździe w centrum miasta rzuca mi się w oczy reklama: „Zadbaj o siebie latem” („Ta hand om dig i sommar”). Uśmiecham się pod nosem. Po to właśnie tu przyjechałem. Chcę odpocząć.

Było tak, jak lubię: duże miasto zwiedzane bez planu, przesiadywanie na ławkach, przypatrywanie się życiu i długie spacery brzegiem większej wody. Przy okazji sporo się dowiedziałem od spotkanych Polaków, a także nauczyłem się czegoś o Kościele.

Żonaci księża

Z lotniska Skavsta do centrum Sztokholmu jest ponad 100 kilometrów. Podróż wygodnym autobusem zajmuje prawie półtorej godziny. Obok mnie siada Ania z Warszawy. Wymieniamy kilka uwag na temat konieczności zapinania pasów, do czego zachęca nas zarówno kierowca, jak i napisy w autobusie. Z marnym skutkiem. Mało kto przestrzega tego niewygodnego przepisu. Ania pasy zapina, być może przekonana moim zachowawczym: „Nigdy nie wiadomo, czy się nie przydadzą...”. Rozmawiamy o szwedzkiej pogodzie (lało jak z cebra), o naszych planach – jej weekendowym wypadzie do znajomych i moim tygodniu odpoczynku. Gdy schodzimy na tematy zawodowe, rozmowa radykalnie zmienia kierunek. Wiadomo – z księdzem rozmawia się inaczej, ale odważnie pytam Anię o jej wiarę. – Wierzę w Boga prywatnie, bez Kościoła – mówi i przekonuje mnie, że gdyby księża byli żonaci i dzieciaci, to można by słuchać ich kazań. Ale skoro my, księża, nic o życiu, a szczególnie o życiu w małżeństwie, nie wiemy, to jak możemy kogokolwiek o tym pouczać. W utrzymywaniu tej opinii nie przeszkadza jej to, że sama nie jest jeszcze zamężna. Choć lubię (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŻEBY SIĘ NIE BAĆ

SKAZANI NA BLISKOŚĆ

Dobre kazanie

PRÓBA TŁUMU

CAŁKIEM POWAŻNE ŚWIĘTA


komentarze



Facebook