NIE MUSZĘ BYĆ ZADOWOLONY
Lb 6,22-27 * Ps 67 * Ga 4,4-7 * Łk 2,16-21

Na Boga nie da się patrzeć, aby nie stracić życia. Silne światło potrzebuje filtru. Jan Ewangelista spędził z Jezusem wiele lat, wydaje się, że dobrze Go poznał, ale gdy na wyspie Patmos podczas widzenia zobaczył Zmartwychwstałego, upadł jak martwy na ziemię. Na słońce możemy spojrzeć jedynie wtedy, gdy przesłania je księżyc. Takim księżycem jest Maryja, która odbija blask swojego Syna. To dzięki niej możemy spojrzeć w twarz samemu Bogu, w przeciwnym razie nie przeżylibyśmy tego spotkania. Jeśli widzisz ciemność, to może właśnie dlatego, że jesteś bliżej Boga, niż mógłbyś sądzić? Twoje oczy są oślepione czystym światłem i potrzebujesz osłony – Jego Matki.

Kiedy chciałoby się świat dostosować do siebie, Boża Rodzicielka wskazuje właściwą perspektywę. Pewnie byłoby prościej: modlę się, korzystam z sakramentów, otrzymuję światło, a moje życie staje się pasmem radości. Ja daję, Bóg błogosławi. Sprawiedliwie, czyli po mojemu. Maryja pokazuje coś innego: jeśli chcesz wzrostu, pozwól Bogu być Bogiem.

Zaprzyjaźniony zakonnik Jan Kania ze wspólnoty kapucynów wędrownych z Częstochowy zwrócił mi ostatnio uwagę, że w hymnie Matki Bożej Magnificat nie ma ani jednej prośby, żadnego lamentu nad niesprawiedliwym losem w rodzaju: „Nie podołam”, „Dlaczego ja?”, „Miałam przecież inny pomysł na życie” – jedynie wdzięczność i zaufanie, że On wie najlepiej. Maryja była kobietą bez grzechu pierworodnego, czyli bez pretensjonalnego: „Musi być po mojemu, Bóg ma się dostosować”. Ona nawet z tego, co człowiekowi ciąży najbardziej, czyli z samotności czy rutyny, uczyniła swoją drogę do świętości. Bez narzekania, bez postawy cierpiętniczej.

Weryfikacją dojrzałości naszej wiary nie jest wcale zadowolenie ze swojego życia, podziw u innych, ewangelizacyjne sukcesy czy dobre imię. Sprawdzianem autentyczności więzi z Chrystusem jest postawa z Magnificat, która zawiera się w pytaniu: „Czy w cierpieniu, w tym, czego teraz kompletnie nie rozumiem, potrafię przylgnąć do Jezusa?”. To rodzaj zaufania, że On nie tylko jest w tym wszystkim, ale wciąż prowadzi do siebie drogą najlepszą z możliwych. 


Krzysztof Pałys OP - ur. 1979, dominikanin, prowincjalny promotor powołań, rekolekcjonista. Prowadzi blog "Światła Miasta" - Kpalys.blogspot.com. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

POKORNY BÓG

Pokochaj swoje rozproszenia

NIKT CZYLI KTOŚ

KONTEMPLACJA DLA WSZYSTKICH

ZIEMIA NIE PACHNIE JAK DOM


komentarze



Facebook