KARMIĆ SIĘ EKSCYTACJĄ
Prawda - aby wyzwalała - w sposób konieczny musi się łączyć z dobrem, inaczej prowadzi jedynie do obnażenia, pozbawienia kogoś czci i dobrego imienia. Mówiąc krótko - staje się donosem.

FOT. CLASSICSTOCK / CORBIS


Opinia jest królową, a plotka – jej służącą” – mówi jeden z aforyzmów. Opinia to specyficzny typ informacji. Mniej mówi o faktach, a więcej o stosunku mówiącego do nich. Nic dziwnego, skoro każdy ma mniejszą bądź większą potrzebę demonstrowania swojego stosunku do świata, w tym do konkretnych osób. Czasami nasza opinia uzasadniona jest tym, co wiemy. Czy jednak trzeba o kimś wiedzieć wszystko, aby mieć o nim prawdziwą opinię? Czy ujawnienie każdej prawdy jest dobre, korzystne i pożądane? „Nie wierz jakiejś rzeczy, dlatego, że jest kolportowana” – pisał Edward Stachura w Mszy wędrującego. Żyjemy w czasach kolportażu informacji: sprawdzonych i niesprawdzonych; w czasach, gdy każdy, kto ma wystarczające technologiczne możliwości, może upowszechniać swoją „prawdę” o ludziach i o świecie, często nie dbając zupełnie o to, jakie będą tego konsekwencje. Niegdyś ogromna większość społeczeństwa musiała się zadowolić tym, że przekaz własnej opinii o świecie bądź drugim człowieku trafi co najwyżej do sąsiada, do kogoś w rodzinie lub do przyjaciela. Dzisiaj każdy może być „opiniotwórczy”. I chciałoby się dodać – niestety!

Francuski dominikanin François Boespflug pisze: „Europejczycy wywodzą się […] ze społeczności, która bardzo ściśle trzymała się własnych zasad w kwestii mówienia o Bogu. Wstrzemięźliwość w tym względzie uznawana była za pożądaną przez wszystkich jej członków, od najwyższych do najniższych szczebli drabiny społecznej”. Wstrzemięźliwość w mówieniu o Bogu jest symptomatyczna dla szers (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Andrzej Draguła - ur. 1966, kapłan diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, doktor habilitowany teologii, profesor na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, członek Redakcji i Laboratorium "Więzi", publicysta, stały współpracownik "Tygodnika Powszechnego". Zajmuje się m.in. komunikacją religijną i związkami między religią a kulturą. Mieszka w Zielonej Górze. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DUCH ASYŻU, DUCH BENEDYKTA

Wiara w rytmie hip-hop

Tabu, czyli granice artystycznej wolności

BAŚKA MIAŁA DOBRY GUST

Dwa Przystanki, dwa żywioły


komentarze



Facebook