UWIELBIENIE W DESZCZU
Dz 14,21-27 * Ps 145 * Ap 21,1-5a * J 13,31-35

Najdziwniejsze w czytanej dziś Ewangelii jest to, że Jezus się nie przeraża. Judasz wychodzi z wieczernika, by Go zdradzić, a On jak refren powtarza słowo „uwielbienie”. Przyjaciel odwraca się plecami i odchodzi w noc, a On mówi – „teraz został uwielbiony Syn Człowieczy, w Nim został uwielbiony Bóg, który zaraz uwielbi Go w sobie”. Grecki termin, oddany przez tłumacza jako „uwielbienie”, ma w sobie słowo doksa. Zwrot ten, oznaczający „chwałę”, Biblia objaśnia jako coś ciężkiego i odnosi do Boga. Na świętych stronicach człowiek jest bowiem lekki, podobny kwiatowi, kwitnącemu rano, a wieczorem porywanemu przez wiatr. W przeciwieństwie do tej kruchości Boga nie zniszczy żaden podmuch. Jest ciężki – nikt nie odbierze Mu życia, którym Jest On Sam. To dlatego Jezus mówi kiedy indziej o domu zbudowanym na skale. Żadna powódź ani trzęsienie ziemi nie zdołają go zniszczyć. Teraz w wieczerniku sam Jezus jest tym domem na skale. Jego słowa wyznają miłość Syna i Ojca. Najgorsza burza zdrady nie zdoła rozerwać ich bliskości – Słowo jest Chwałą Ojca, Ojciec jest Życiem Syna. Ich miłość przejdzie nawet przez kres ziemskiej śmierci i rozkwitnie w Zmartwychwstaniu. Wyjście Judasza rozpoczyna Zmartwychwstanie, dlatego Jezus zaczyna uwielbiać TEGO, KTÓRY JEST.

Najdziwniejsze jest natomiast w drodze człowieka, że ten kruchy kwiat też jest w stanie się nie przerażać. Mogę z Jezusem wejść w uwielbianie i w czymś pozbawionym sensu wyznawać Obecność, której nikt nie zniszczy. Jak podczas ubiegłorocznej pielgrzymki na Jasną Górę, kiedy w Morawicy, niedługo po wyjściu z Krakowa i minięciu kopca Kościuszki dopadła nas potężna burza. Strugi wody, potoki na drodze, a my rozpoczęliśmy śpiew Gloria Tibi Domine – „Chwała Tobie, Panie”, modląc się tak dwie godziny. A kiedy przerwaliśmy na chwilę, sądząc po przebłysku słońca, że to my zwyciężyliśmy burzę, wróciła z jeszcze większą zawziętością. Pokornie podjęliśmy znowu uwielbianie, bo nie można zdmuchnąć człowieka, zbudowanego na TYM, KTÓRY JEST.

I tak pragnę przeżywać też dzisiejsze nowe przykazanie Jezusa o wzajemnej miłości. Będę uwielbiał Boga w tobie i w sobie, żebyśmy bardziej jeszcze uwierzyli, że jesteśmy zbudowani na Kimś potężniejszym niż najgorsza nawet zdrada.


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

W skarpetkach na ratunek

DROGA WIARY

CZYSTEGO SERCA

TANIEC RADOŚCI

Jak trwoga, to do Boga


komentarze



Facebook