Archwium > Numer 482 (10/2013) > 40 lat minęło > O MŁYNARZU, KTÓRY BYŁ NACZELNYM

O MŁYNARZU, KTÓRY BYŁ NACZELNYM
Marcin Babraj był "młynarzem" - choć właściwie ubierał się jak generał Sosabowski - zielona kurtka spadochroniarza, nasunięty na ucho beret, postawiony wysoko kołnierz, maskujący dyskretną koloratkę.

 

To już 40 lat. Czas oczywiście płynie, a my z nim, z nami płynie nasza pamięć, którą ciągnie do lasu fikcji. Rzetelnego przypomnienia, jak to było z miesięcznikiem, kiedy w 1987 roku dołączyłem do zespołu, nie ułatwia język, w który również „wpisana jest potrzeba fantazjowania”, a także problem: jaką metodę przyjąć w tym krótkim wspomnieniu? Muzealno-archeologiczną? Wyłapywać kolejne przypomnienia, nieść je do szuflad i gablot ustawionych według ścisłej hierarchii, żeby tworzyły całość ideowo zamkniętą? A może przyjąć pozycję czułego obserwatora w rzece czasu, której nadamy sakralne cechy? Cierpnie mi skóra. To już lepiej opowiem, jak w 1987 zostałem Żydem.

Bo miesięcznik był żydowski według nieśmiertelnej polskiej dychotomii „chamy i żydy”. Żydowski, czyli inteligencki, czyli w rzeczywistości polskiej ostatecznie komiczny, bo odprawiający bardzo szczególny rytuał gdakania, które podobno nic i nikogo nie zmienia i na które nikt nie zwraca uwagi. Gdakanie na dłuższą metę staje się męczące, zwłaszcza dla milczącego tłumu, walczącego o kawałek wołowiny bez kości, meble z płyty paździerzowej, rosyjski telewizor z wybuchającym kineskopem i wczasy w Bułgarii. Gdakanie zwyczajowo jest zapowiedzią złożenia jajka, z którego ma się wykluć nowe, lepsze, zdrowsze, mądrzejsze społeczeństwo, tymczasem comiesięczny zeszyt, odziany w okładkę z drzeworytem niczym w śmiertelną koszulę, jednoznacznie wskazywał, że praca nie jest jeszcze skończona, że natychmiastowa rekompensata w postaci zasłużonych sta (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bobry Pana Boga

O chorobach

O władzy

O tym, jak trudno prowadzić życie ukryte

Zgrabnie wywinąć się nicości


komentarze



Facebook