OJCIEC MATEUSZ I INNI
Od wiernych wolno księdzu wymagać tyle samo, co od siebie, albo mniej! Niech nie czyni ze swoich kazań połajanek, lecz wspólny namysł. Bo i wysiłek życia jest wspólny.

ARTUR ŻMIJEWSKI JAKO SERIALOWY OJCIEC MATEUSZ; FOT. MARZENA STOKLOSA / TVP


Jednym z najpopularniejszych seriali, nadawanych w ostatnich latach w Polsce, jest Ojciec Mateusz. Przez nasz kraj przetaczają się spory o kształt katolicyzmu, o związki Kościoła i polityki, o zaufanie do księży – a ksiądz Żmigrodzki z Sandomierza niezmiennie budzi sympatię, także osób mających do religii i ludzi w koloratkach stosunek pełen rezerwy.

Werner Herzog powiedział kiedyś, mając z pewnością na myśli poważniejsze filmy, że „kino to sztuka snów zbiorowych”. Ojciec Mateusz to nasz zbiorowy sen o sympatycznym księdzu, mądrym biskupie i o ludziach, którzy potrafią zawrócić ze złej drogi, jak Pluskwa, były więzień, rozczytujący się w Biblii, a w razie czego potrafiący wyręczyć księdza w bijatyce z przestępcami. Ten sen powinien być, jak sądzę, bardzo starannie przemyślany przez polskich duchownych – nie po to, by mieli oni gremialnie upodobnić się do Artura Żmijewskiego, który wcielił się w rolę ojca Mateusza, ale po to, by zrozumieć, o czym marzą świeccy. Te nasze marzenia nie są przecież aż tak nierealne, jak nieraz się przypuszcza. Nie marzymy przy tym o Sherlocku Holmesie w sutannie; ale o człowieku pogodnym, współczującym, mającym czas dla nieoczekiwanych gości na plebanii, gotowym do pomocy, nieskłonnym do potępień, potrafiącym porozmawiać dorzecznie zarówno z dzieckiem, jak z biznesmenem czy z kolekcjonerem sztuki.

***

Tu wypada mi się zatrzymać i zrobić ważne zastrzeżenie. Znam bowiem bliżej kilku, a nie tak blisko pewnie kilkudziesięciu księży – wielu z nich lubię i cenię. Zaledwie kilka razy w życiu pomyślałe (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jerzy Sosnowski - ur. 1962, historyk literatury, pisarz, eseista, dziennikarz, felietonista miesięcznika "Więź" i członek Zespołu Laboratorium WIĘZI. Napisał m.in. "Instalację Idziego", "Spotkamy się w Honolulu", "Co Bóg zrobił szympansom?", "Sen sów". Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NA CO MOŻE SOBIE POZWOLIĆ ARTYSTA?

WIGILIA W RAJU

GŁOS Z KRYJÓWKI

Przebłysk i przeczucie

PRZYJEMNOŚĆ DZIWOLĄGÓW


komentarze



Facebook