DZIURAWY KOSZYK
Iz 58,7-10 * Ps 112 * 1Kor 2,1-5 * Mt 5,13-16

Jedna z historii o mnichach egipskich z IV wieku opowiada o tym, że pewien brat w Sketis zgrzeszył. Zwołano więc zebranie i posłano także po abbę Mojżesza, ale nie chciał przyjść. Ponownie kapłan skierował do niego wezwanie: „Przyjdź, bo cały lud na ciebie czeka”. Wstał więc i poszedł, ale wziął dziurawy koszyk, napełnił go piaskiem i poniósł na plecach. Ci, którzy wyszli na jego spotkanie, zapytali go: „Ojcze, co to znaczy?” Starzec im odpowiedział: „Moje grzechy sypią mi się za plecami, ale ja ich nie widzę, a przychodzę dzisiaj sądzić cudze winy”. Kiedy to usłyszeli, nic już nie powiedzieli tamtemu bratu, ale mu przebaczyli.

Dosyć często można usłyszeć wypowiedziane wprost lub subtelnie zawoalowane twierdzenie, że jeśli w końcu ci „inni” się zmienią, nawrócą, zrozumieją swój błąd – świat będzie lepszy. Prorok Izajasz natomiast wskazuje, że droga do Światła zaczyna się tam, gdzie przestajemy grozić palcem (w starożytności ten gest był tożsamy z formalnym oskarżeniem), tam, gdzie usuwamy swoje jarzmo i rozdajemy miłosierdzie. Światło zaczyna jaśnieć tam, gdzie stajemy w prawdzie o swoim życiu i dobro w sobie nazywamy dobrem, a grzech grzechem. Niby oczywiste, a jednak nie zawsze. Nawrócenie zaczyna się od „JA”, a nie od „TY”. Ten prosty wniosek wyznacza nową jakość, nadaje nowy smak. Dlatego wspólnie ze św. Pawłem możemy dostrzec, że w byciu chrześcijaninem nie chodzi o to, żeby błyszczeć słowami, żonglować argumentami, ale żeby najpierw dawać świadectwo o tym, iż rzeczywiście moc w słabości się doskonali. Jesteśmy solą ziemi i światłem świata, kiedy stajemy się bardziej ludzcy dla siebie i dla innych.

Sól to bardzo specyficzna przyprawa, ponieważ nie tyle nadaje czemuś słony smak, ile wydobywa właściwy smak danej potrawy. Jedzenie bez soli jest mdłe, nie ma smaku, ale przesolone również jest niestrawne. We chrzcie zostaliśmy posoleni Duchem Świętym. On to właśnie potrafi wydobyć właściwe proporcje i nadać życiu najlepszy smak, którym jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność.

Nasze światło nie ma być kolejnym neonem przydrożnej reklamy. Ma być takim światłem, które innym nie pozwala stracić nadziei, kiedy wokół jest całkiem ciemno.

Jeśli chcesz być solą ziemi i światłem dla innych, wołaj codziennie o Ducha Świętego, a idąc na spotkanie z drugim człowiekiem, nie zapomnij o swoim dziurawym koszyku na plecach.


Norbert Kuczko OP - ur. 1978, dominikanin, duszpasterz akademicki, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Usiądź blisko

BOŻE SMAKI

BRAMA

GÓRA-DÓŁ

TYLKO TYLE I AŻ TYLE


komentarze



Facebook