ODBUDOWA
Zadośćuczynienie nie jest zaklęciem. Jest pracą nad sobą w zwyciężaniu zła dobrem.

 

Jest ich pięć. Nazywamy je warunkami, więc sporo od nich zależy. Najlepiej radzimy sobie z czwartym. I jeśli o trzech pierwszych można jeszcze powiedzieć, że sprawiają problemy, to nad piątym pozostaje jedynie głęboko westchnąć i zapłakać. Chodzi o zadośćuczynienie – piąty warunek dobrej spowiedzi – po rachunku sumienia, żalu za grzechu, postanowieniu poprawy i szczerej spowiedzi. Oczywiście trochę przesadzam – są tacy, którzy go uczciwie i owocnie realizują. Z pewnością jednak nie wyprowadzam tej diagnozy z fusów po kawie. Często pytam penitentów: Co dobrego chcesz zrobić po tej spowiedzi?. Najczęściej słyszę o mocnym postanowieniu, by już więcej nie wracać do grzechów, by unikać wszelkich okazji do zła i by wrócić do konfesjonału jak najpóźniej się da. Powtarzam wtedy cierpliwie moje pytanie, ponieważ przytaczane tu przeze mnie przykładowe odpowiedzi mało mają wspólnego z tym, o co pytam. Nie chodzi bowiem o to, czego teraz nie robić, ale o wybór dobra, które mogę czynić. Łaska mnie przecież uwalnia, wyprowadza na głęboką wodę używania mojej wolności. I tak jak zakazywanie sobie grzechów będzie mnie frustrowało – bo wciąż czegoś mi nie wolno, tak wybieranie i tworzenie dobra z pewnością będzie mnie umacniało i budowało. Zadośćuczynić znaczy odbudować, a łacińskie satisfacere (uczynić coś w dostatecznej ilości, gdyby już tłumaczyć dosłownie) podpowiada nam jeszcze, że ta odbudowa może nam dostarczać niemałej satysfakcji.

Bałagan zostaje

Katechizm poświęca sprawie zad (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Dudzik OP - ur. 1981, dominikanin. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZEDWCZEŚNIE

ŻEBY SIĘ NIE BAĆ

BARDZO BLISKO SIEBIE

Dobre kazanie

LANIE WODY


komentarze



Facebook