Archwium > Numer 491 (07/2014) > Smak wakacji > PLAŻA DOZNAŃ TREŚCIWYCH

PLAŻA DOZNAŃ TREŚCIWYCH
Nasze jedzenie nadmorskie śmierdzi fryturą, pochodzi z bud zapuszczonych i brudnych. Jest idiotycznie niedopasowane do pory roku, nadmiernie obfite, często wręcz prostackie.

FOT. ARTUR KUBASIK/AG


Polska plaża, taka, jaką sobie odtwarzam z pamięci: skwar i wiatr, mnóstwo ludzi, wrzask, piwo, zapachy olejków i żarcia. Latanie za motorówką, wycie silników, muzyka: nie wiadomo skąd, ale zawsze jest głośna muzyka. A kilometr-dwa dalej ludzi o wiele mniej i jakby tak dziko, i zapach morza, i pewnie dlatego nikt tam nie idzie. Dlatego, dawno już temu, złożyłem sobie przysięgę: plaża – tak, ale nigdy w sezonie. Przysięgi dotyczą nie tylko plaży zresztą, z Zakopanem mam podobnie, ale jeszcze ostrzej: nigdy, o żadnej porze. Takich miejsc, dla mnie zakazanych, jest coraz więcej.

Bierze się to z niechęci do zachowań stadnych oraz z powodów natury gastronomicznej: nie rozumiem, jak można jeść ulubione polskie dania kuchni nadbałtyckiej, nie rozumiem, jak wśród tych zapachów można zaznać ukojenia. Żywię do nich odrazę i jest to odraza wbijana do głowy przez długie lata. Wiem, o czym mówię. Zaliczyłem już parę prób. Spróbuję opowiedzieć własnymi słowami.

Smażalnia znaczy wakacje

Skojarzenie pierwsze, prawdziwe: woda – ryba. Nad wodą jesteś, narodzie, do ryby ciągnie, nic bardziej zrozumiałego. To ja może od razu zrzucę z siebie garb wspomnienia, od razu na stół wyładuję to, co mnie od pewnego czasu przyprawia o dreszcz. Na wakacjach byłem, nieważne gdzie, i jakoś tak się złożyło, że ostatni dzień wypadł nad morzem. Jeden dzień, radzę na ten detal zwrócić uwagę. Spędzałem go leniwie, w wąskim gronie ludzi najbliższych, i oprócz włóczenia się w okolicach portowych, oprócz picia kawy w cenach niebotycznych (serio – najdroższa kawa m (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Nowicki - ur. 1968, pisarz, krytyk kulinarny, eseista, fotograf, jest recenzentem kulinarnym "Gazety Wyborczej", publikuje teksty o kuchni i fotografii w "Tygodniku Powszechnym". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

FRUTTI DI MARE W PIĄTEK

STRZELAJCIE KORKIEM

Ostatnie słowo

ENTUZJAZM I ROZCZAROWANIE

DONALD NIESTRASZNY


komentarze



Facebook