W CO BÓG ZAINWESTOWAŁ
Iz 55,10-11 * Ps 65 * Rz 8,18-23 * Mt 13,1-23

W krakowskim klasztorze bracia codziennie śpiewają nieszpory, zajmując miejsce w neogotyckich, strzelistych stallach. Pełne są one ornamentów oraz roślinnych motywów, natomiast wyższa część zwieńczona jest postaciami świętych, nad którymi znajdują się aniołowie z instrumentami. Ktoś mógłby powiedzieć – ławki jak ławki, czym tu się zachwycać albo czemu się dziwić? Kiedyś zwróciłem uwagę na to, że stojąc w tych stallach, opieram łokcie o jakieś niewygodne zdobienie. Dopiero po pewnym czasie się zorientowałem, że ten uwierający mnie element to wyrzeźbiona fala wody. Dla odmiany w moje plecy wpijał się wijący się ku górze strzelisty roślinny ornament. Wtedy wszystko złożyło się w całość. Dotarło do mnie, że krakowskie stalle zawierają w sobie opowieść o dojrzewaniu i wzroście. Słowo Boże jest jak żywa woda, która obmywa i przepływa przez życie człowieka. Kiedy Słowo jest przyjmowane, dokonuje się wzrost, co symbolizują pnące się ku górze, roślinne motywy. Owocem tego ma być świętość i wspólne z aniołami oddawanie chwały Bogu w wieczności. Problem w tym, że wzrost najczęściej nie jest zjawiskiem spektakularnym ani gwałtownym, a my lubimy szybkie efekty. Skoro nie zawsze je widać, dopada nas zniechęcenie. Dlatego w dojrzewaniu potrzebna jest cierpliwość. I o tym mówi Bóg do Izajasza, kiedy zapewnia go, że podobnie jak deszcz i śnieg, który spada na ziemię, nie powraca do nieba, dopóki nie nawodni ziemi i nie zapewni urodzaju, tak również Bóg tak długo będzie rozsiewał swoje Słowo, dopóki nie przyniesie ono owocu, czyli mojego zbawienia.

Kiedy ktoś chce osiągnąć sukces w biznesie, tworzy plan, bada rynek, sprawdza, w co należy inwestować, a czemu nie warto poświęcać uwagi. Bóg najwyraźniej za nic ma zasady ekonomii, ponieważ najważniejszą zasadą, którą się kieruje, jest moje zbawienie. Dlatego jest inwestorem hojnym, a nawet rozrzutnym. Bóg siewca rzuca Słowo życia wszędzie tam, gdzie jest szansa na owoc, także tam, gdzie szanse na zakiełkowanie i wzrost są niewielkie. Świadomość wielkiej hojności Boga jest dobrą okazją do tego, żeby przyjrzeć się swojemu życiu i rozpoznać, gdzie są obszary utwardzonej drogi, która nie chce albo boi się przyjąć Bożą prawdę. Gdzie są tereny pełne chwastów i cierni, na których dokonując bilansu zysków i strat, wybieram to, co karmi egocentryzm. Gdzie moje życie przypomina skałę, na której z radością przyjmuję zaproszenie Boga, ale kiedy przychodzą przeciwności i trudy, wybieram chwiejną „stabilność” własnej niestałości zamiast zaufania Temu, który jest skałą. W końcu warto zobaczyć, gdzie Słowo owocuje i jakie przynosi owoce. Bóg jest hojny i taki będzie, ale ode mnie zależy, czy przyjmę Jego Słowo i czy będzie ono we mnie wzrastało. 


Norbert Kuczko OP - ur. 1978, dominikanin, duszpasterz akademicki, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DOM

Zainwestuj w miłość

TCHNIENIE ŻYCIA

BOŻE SMAKI

Gdzie jest szczęście?


komentarze



Facebook