PROROKINI ANNA
1 J 2,18-21 * Ps 96 * Łk 2,36-40

To już końcowy fragment Łukaszowej Ewangelii, mówiący o niemowlęctwie Jezusa, a prorokini Anna jest ostatnią osobą, która oddaje chwałę nowonarodzonemu Mesjaszowi. Trudno o niej coś napisać – pozostaje jakby w cieniu, niezauważona przez nikogo. Szczerze mówiąc, przez ponad dziesięć lat kapłaństwa nigdy nie powiedziałem o niej kazania. Co innego starzec Symeon z czytanej wczoraj perykopy: wziął Dziecię w objęcia, wygłosił „kantyk Symeona”, który codziennie Kościół powtarza w komplecie – modlitwie na zakończenie dnia, wypowiedział do Maryi proroctwo o mieczu boleści, który przeniknie jej duszę.

A prorokini Anna? Nawet nie wiemy, czy podeszła do Jezusa i Jego rodziców, czy z nimi rozmawiała, czy wypowiedziała jakieś proroctwo. Roman Brandstaetter w Jezusie z Nazarethu tak opisuje tę scenę: „[Miriam] szła przed siebie ku Złotej Bramie i jak przez mgłę widziała jakąś staruszkę, zgrzybiałą i kościstą, która chwaliła Boga i opowiadała o jakimś Dziecięciu mającym zbawić Jerozolimę, i słuchając jej oderwanych i nieskładnych słów nie rozumiała, o jakim Dziecięciu staruszka prorokuje i o jakim zbawicielu mówi”.

Kim była prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera? Wiemy o niej jedynie, że miała osiemdziesiąt cztery lata (lub też od osiemdziesięciu czterech lat była wdową – bo tak też można przetłumaczyć to zdanie). Wiemy, że była bardzo pobożna: „Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach”. Wiemy wreszcie, że była wdową – a wdowy w tamtych czasach to osoby najbiedniejsze, pozbawione prawa dziedziczenia, a często niemal środków do życia, niemające opieki i pomocy, narażone na szorstkie traktowanie i wyzysk. Może prorokini Anna była żebraczką mieszkającą przy świątyni, a może żyła z tego, czym podzielili się z nią dobrzy ludzie?

Pierwszymi, którzy witają narodzone w Betlejem Niemowlę, są ubodzy pasterze, ostatnią osobą jest uboga wdowa. Jeszcze jedno przypomnienie, że Mesjasz Pan przychodzi przede wszystkim do ubogich, do tych, którzy się źle mają. Czy ja potrafię zobaczyć swoje ubóstwo i zaprosić do niego mojego Zbawiciela? Czy potrafię zobaczyć ubóstwo innych ludzi i, poprzez słowo, gest, pomoc, miłość, przynieść im Jezusa? 


Michał Pac OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru w Poznaniu, spowiednik sióstr, duszpasterz skautów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Do domu Ojca

PRZEJRZEĆ I PÓJŚĆ ZA JEZUSEM

MIŁOSIERNE SŁUCHANIE

BARDZIEJ BYĆ

Msza bez papieża


komentarze



Facebook