TRĘDOWATY
Kpł 13,1-2.45-46 | Ps 32 | 1 Kor 10,31-11,1 | Mk 1,40-45

Kiedy Mojżesz pojawia się przed faraonem, jednym ze znaków, że został posłany przez Boga, jest to, że jego ręka może na zawołanie stać się trędowata i już po chwili odzyskać zdrowie (Wj 4,6). Kiedy Miriam krytykuje Mojżesza i uważa się za prorokinię na równi z nim, Pan karze ją trądem, z którego za wstawiennictwem Mojżesza po siedmiu dniach zostaje oczyszczona (Lb 12). Król Ozjasz, kiedy stał się potężny i odniósł wiele zwycięstw, zrobił się tak pyszny, że mimo przestróg kapłanów wszedł do świątyni, żeby samemu złożyć ofiarę kadzielną. Pan dotknął go trądem na resztę jego dni (2 Krn 26,16–23). Wreszcie czytamy o trądzie Naamana Syryjczyka, który z wyroku Bożego przechodzi na chciwego Izraelitę Gehaziego „i na jego potomków na zawsze” (2 Krl 5,27).

To Pan daje śmierć i życie. Anonimowy trędowaty, który pojawia się przed Jezusem, jest „potomkiem” Gehaziego. Jestem nim ja – ja, pyszałek, ja, zazdrośnik, ja, żyjący na osobności, poza obozem. Ja, każdy człowiek potrzebujący zbawienia, dotknięty trądem, jak Kain znamieniem. Kiedy zginam przed Jezusem kolana, wyznając wiarę w Jego wszechmoc, ręka Pańska, która dotknęła Egipt zarazą, dotyka mnie życiem. Pan surowo mi przykazuje opuścić moją pustynię, wyrzuca mnie ku ludziom. Każe iść do kapłanów i pokornie być posłusznym Prawu.

Ja, były trędowaty, nieopamiętanie rzucam się ku ludziom, żeby im głosić, i wydaje się, że Jezus zamienił się ze mną miejscami. Pan został, jak trędowaty poza miastem. Społeczeństwo Go wyklnie, a kapłani skażą na śmierć. On będzie nieczysty, jak ktoś, przed kim twarz się zakrywa. Zamieni się ze mną, grzesznikiem, na krzyżu, kiedy to On zostanie wyrzucony za miasto. Da mi swoje życie, weźmie moją śmierć.

Jak ja, były trędowaty, mógłbym się śmiać z trędowatych? Ja, ledwo co przyjęty, unikać wyrzutków? Ja, który otarłem się o śmierć, skazywać innych na śmierć? Niedawny ostatni, teraz ścigać się o pierwsze miejsce? Moje życie nie należy do mnie, bo swoje już dawno straciłem. Nie mam więc własnych interesów, tylko te mojego Pana, Tego, który na pustynnych miejscach czeka na innych trędowatych…


Łukasz Popko OP - ur. 1978, dominikanin, biblista, wykładowca w EBAF w Jerozolimie i w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Miłość nie zazdrości

WŁADCA ŻYWIOŁÓW

JESTEŚ CAŁA PIĘKNA!

POSIŁEK

ON ŻYJE


komentarze



Facebook