Archwium > Numer 499 (03/2015) > Orientacje > PISANE MAŁĄ LITERĄ

PISANE MAŁĄ LITERĄ
"Mała Zagłada",Anna Janko, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015, s. 262.

Trudno oderwać od nich wzrok. Smutne dziecięce oczy. Są tu, ale jednocześnie gdzieś daleko, w przeszłości albo w przyszłości. Raczej w przeszłości, bo przyszłości nie mogą zobaczyć, przyszłości nie ma, skończyła się w jednej, nieprawdopodobnie krótkiej chwili. Ile to mogło trwać? Minutę, może kilka minut? Tato cofnął się do domu, żeby zabrać puszkę z pieniędzmi. Nie dlatego, że szkoda mu było tych pieniędzy. Cofnął się po nie, bo te pieniądze to był chleb, kasza, ziemniaki, to były dzieci, które musiał nakarmić. A może, kiedy po nie szedł, myślał o tym, że wykupi za nie swoją rodzinę z obozu, że przeżyją. Tak, te pieniądze to nie był luksus, to nie był zbytek, to nie było coś ponad. To było tylko tyle, ile trzeba, żeby przeżyć. Więc poszedł, po blaszaną puszkę z pieniędzmi… Potem już jest tylko niedowierzanie.

Niby wszystko wiemy o tej wojnie – o śmierci, okrucieństwie, obozach, komorach gazowych. Już o wszystkim czytaliśmy, wszystko oglądaliśmy w filmach, o wszystkim słyszeliśmy od tych, którzy przeżyli, od naszych dziadków, rodziców, ciotek. Czy na pewno wszystko?

Mała Zagłada Anny Janko uświadomiła mi, że „wszystko” jest mało pojemne, że się z niego wylewa. „Wszystko” nie mieści się człowiekowi w głowie. Mnie się nie mieści.

Smutne dziecięce oczy z okładki prowadzą przez kolejne strony. A nie powinny. Bo wojna nie jest dla dzieci. „Na czas wojny nie powinno być żadnych dzieci. Powinny siedzieć w jakimś całodobowym, całowojennym przedszkolu, za jakimś drutem kolorowym, za murem bajecznie grubym, a najlepiej na innej planecie. I czekać. Po wszystkim by się je s (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Patrząc na Was, odpoczywam

JESTEM KIMŚ

POPROSZĘ KILO MARCHEWKI

BYĆ BARDZIEJ

BOJĘ SIĘ LIŚCI, KTÓRE ŻÓŁKNĄ


komentarze



Facebook