ON ŻYJE
Dz 3,13-19 | Ps 4 | 1 J 2,1-5a | Łk 24,35-48

Exegi monumentum…, „Będzie zawsze żył w naszej pamięci”, „Żyje w swoich dzieciach” – wszystkie te hasła umieszczane na wieńcach pogrzebowych są potwierdzeniem śmierci wspomnianej osoby, bladą pociechą. Tymczasem Ewangelia upewnia nas, że zmartwychwstanie Jezusa nie jest jedynie jakimś wewnętrznym wydarzeniem w umyśle uczniów. Stwierdzenie, że Jezus żyje, dzielą lata świetlne od minorowego: „Żyje w naszej pamięci”. Takie życie to jedynie metafora, zgodnie z którą owo życie zależy całkowicie ode mnie – pamiętającego. Nie tak jest z Jezusem Zmartwychwstałym.

Właściwie jest dokładnie na odwrót. Na przykład, krzyknę: „To żyje!”, kiedy coś, co wcześniej uznałem za kamień, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu zaczyna się poruszać; bez mojej ingerencji i poza moją kontrolą. Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że Jezus jest całkowicie panem sytuacji. Pojawia się tam, gdzie chce i kiedy chce; nawet zupełnie nieproszony i nieszukany. Musi ożywiać właśnie dlatego, że nie żyją. Kościół nie jest takim klubem, który musi udowodnić najpierw sobie, a potem całemu światu, że „Elvis żyje”, bo jest dla nas ważny.

Apostołowie są świadkami, że wydarzyło się coś, na co nie mieli wpływu, czego nie przewidzieli. Nie muszą socjotechniką albo ćwiczeniem świadomości i wyobraźni przywracać Jezusa do życia. My też nie musimy. Nie tylko dlatego, że to niemożliwe, ale po prostu dlatego, że niepotrzebne, bo On żyje i działa. Cel Kościoła ma naprawdę niewiele wspólnego z zapoznaniem ludzkości z „życiem i dziełem” Jezusa, jakby to był jakiś Wielki Wieszcz. Nie chodzi nam o to, żeby wszystkich przekonać, że był kimś wielkim, i by znali Ewangelię na pamięć, tak jakby chrześcijaństwo było światowej skali fanklubem Jezusa. Ja, chrześcijanin, nie jestem w stanie sprawić najważniejszego: tego, żeby ten obok mnie spotkał Zmartwychwstałego. Jestem tylko świadkiem. Dopiero taka pokora realizmu daje wolność i odwagę do głoszenia Ewangelii. „Uwierzysz albo nie. Przyszedł, kiedy czytałem Pismo. Przyszedł, kiedy łamaliśmy chleb. Wtedy, kiedy rozmawialiśmy o Nim. Przyniósł pokój. Został z nami. Pozwolił się dotknąć. Posłał nas. Pewnie i do ciebie przyjdzie. Miej oczy otwarte, bo On żyje”.


Łukasz Popko OP - ur. 1978, dominikanin, biblista, wykładowca w EBAF w Jerozolimie i w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Miłość nie zazdrości

ZASMAKOWAĆ W CZASIE

Gniew

PRAWDA O NAS

CZTERDZIEŚCI LAT PUSTYNI


komentarze



Facebook