ULECZ SERCA RANĘ...
Rdz 11,1-9 | Ps 104 | Rz 8,22-27 | J 7,37-39

Mądrość chrześcijańska mówi: jesteś nie tylko grzesznikiem, jesteś także człowiekiem zranionym. Noszę w sobie liczne rany, które są owocami grzechów moich bliźnich, a oni noszą w sobie okaleczenia, jakie stały się ich udziałem, ponieważ ja zgrzeszyłem. Niebezpieczeństwo owych duchowych ran płynie głównie z tego, że nie jesteśmy świadomi ich istnienia.

Raną, którą wszyscy w sobie nosimy, jest nieufność wobec Boga – skutek ran zadanych nam przez ludzi, często tych, których kochamy najbardziej. To zraniona miłość osłabia naszą zdolność do kierowania się miłością w stosunku do Boga i innych. Dziecko jest spontanicznie ufne, otwiera się na wszystko, co jest. Potem przychodzi doświadczenie zła, które przyzwyczaja do nieufności, uczy w każdym momencie oczekiwać ciosu, mającego zadać ból. Zawiedzeni w relacjach z ludźmi przenosimy nasze doświadczenie na Boga. Mówi się nam, że On jest Miłością, że jest Ojcem pełnym troski o swoje dzieci; zgadzamy się z tym często werbalnie. powtarzamy te słowa, ale naszym wewnętrznym nastawieniem kieruje nieufność, ślad głębokiej rany.

Rozpoznanie wewnętrznego stanu i przyznanie się przed samym sobą do rany jest początkiem wyzwolenia – „poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Słowa te nie odnoszą się do klimatu życia publicznego, jak to często i chętnie rozważaliśmy w minionych latach i o czym nadal nie możemy zapominać. Słowa te mówią coś bardzo ważnego o najbardziej intymnym wymiarze życia serca każdego człowieka, serca zranionego przez grzech.

Właśnie dlatego zstąpił Duch. Cóż potężniejszego nad wicher, który rozwiewa chmury kłębiące się wokół zranionego serca? Cóż bardziej oczyszczającego nad ogień, wypalający chore tkanki i przywracający zdrowie? Cóż łagodniejszego nad gołębicę, ufnie szukającą pożywienia z ręki Pana? Duch Święty jest światłością serca, wyobraźnią pozwalającą widzieć to, czego oczy nie widziały. Albowiem – jak uczy św. Augustyn – „korzenie oczu są w sercu”. Zranione serce nie widzi nic. Serce, w którym rozlana jest Moc z wysoka – przywraca oczom siłę.


Jan Andrzej Kłoczowski OP - ur. 1937, dominikanin, prof. dr hab., historyk sztuki, teolog, filozof, duszpasterz, wykładowca, kaznodzieja, w latach 1973?1993 członek zespołu redakcyjnego miesięcznika "W drodze". Napisał m.in. "Więcej niż mit. Leszka Kołakowskiego spory o religię", "Drogi człowieka mistycznego". Mieszka w Krakowie (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KORZENIE OCZU SĄ W SERCU...

ODWAGA DOBREGO ŻYCIA

PO PROSTU LUBIŁ LUDZI

Jego cisza

A OJCIEC I MATKA SZUKALI GO


komentarze



Facebook